 | 
Nauczyciele Data środa, 24 maj, 2006 - 16:20 Temat Mirotki
|
Tutejsza szkoła w sobotę obchodziła 100-lecie. Odwiedziliśmy ją kilka dni później po wielkiej imprezie. Zastaliśmy kilkanaście osób, w różny sposób związanych ze szkołą.
Stefania i Antoni Synakowie pracowali w szkole w latach 1964 - 74, gdy jej kierownikiem był Kazimierz Górecki, a matematyki uczyła znakomita Maria Piątek. Wówczas nauczyciel musiał być omnibusem, trudno więc się dziwić, że Antoni uczył biologii, chemii, języka polskiego, trochę historii, wychowania fizycznego i zajęć praktycznych. Podobnie Stefania - przez 8 lat miała wychowawstwo, ale też uczyła kilku przedmiotów - języka polskiego i rosyjskiego we wszystkich klasach, oprócz tego wszystkich przedmiotów w swoich.
- Tutaj trzeba było prowadzić także i harcerstwo. Robiłem to z przyjemnością - opowiada Antoni Synak. - Założyłem drużynę. Harcerze składali przysięgę nad jeziorem Czarne, w nocy. Nie mieliśmy namiotów, ale zrobiliśmy z wielkiej plandeki. Jak to nauczyciele, Synakowie nie pamiętają jakiegoś wyjątkowego zdarzenia z życia szkoły. Ot, mrówcza, pozytywistyczna praca. Podczas obchodów 100-lecia szkoły zjechało sporo absolwentów, również ich uczniów, z którymi spotkali się po 33 latach. - Trudno było ich rozpoznać. Mnie rozpoznawali po głosie. Jakaś uczennica podeszła i powiedziała tak: "Kiedyś był pan duży, a teraz jest pan taki mały... Uczniem Synaka był Andrzej Raduński, znany reporter telewizyjny. Synakowie nie zaczynali pracy w Mirotkach. Wcześniej było Olsztyńskie, Podlaskie. Podobnie jak wielu świetnych belfrów i Antoni w młodości nim nie chciał być. Studiował w Poznaniu, interesował go jako miejsce pracy las.
A jak to się złożyło, że przyjechaliście państwo do Mirotek? - Pochodzę z Warlubia. Pobraliśmy się ze Stefanią i postanowiliśmy sprowadzić się bliżej rodziny. Moim kuzynem jest Jerzy Hoppe. Przedstawił nas w inspektoracie i dostaliśmy pracę w Mirotkach. Idziemy ze Stefanią i Antonim Synakami do góry, na poddasze. Urządzono tu wspaniałą klasę - z ławkami z tamtego okresu, z dziurami na kałamarze. - Jak tak wracamy do przeszłości, to proszę usiąść w tej ławce. Zrobimy zdjęcie. W końcu wszyscy przez całe życie w pewnym sensie jesteśmy uczniami. Tekst i foto Tadeusz Majewski, Dorota Skolimowska
Na podstawie Dziennika Bałtyckiego piątkowe wydanie piątkowe Kociewiaka
| Artykuł pochodzi z Gmina Skórcz http://gminaskorcz.kociewiacy.pl/
URL tego artykułu: http://gminaskorcz.kociewiacy.pl/modules.php?op=modload&name=News&file=article&sid=107 |
|
|
|
|  |