Ołówek w mleku
Data środa, 24 maj, 2006 - 17:56
Temat Czarnylas


Irena Rzepak mieszka przy szosie z Czarnego Lasu do Wielkiego Bukowca. Jej gospodarstwo leży na brzegu czernoleskiego jeziora. W ogrodzie przed domem stoi drewniany dom... na sprzedaż. Zbudowała go własnymi rękoma pani Irena. Nie jest to jej jedyne dzieło.

.


Pani Irena mieszka tu z rodziną i ojcem.

- Mam różne talenty artystyczne. Za co się wezmę, to zrobię – tak twierdzi, a my po rozmowie to potwierdzamy.

W kuchni stoi “synchronizator”.

- Kocham muzykę – opowiada pani Irena. - Mieszkałam w Lesiu pod Ostrołęką i zawsze marzyłam o akordeonie. Ale rodziców nie było stać. Poza tym nie bardzo wierzyli w ten mój talent. Tak mi się podobała muzyka, że raz jako dziecko poszłam posłuchać jak grali na zabawie. Na drugi dzień wezwali rodziców do szkoły i powiedzieli, że byłam na zabawie. To było 45 lat temu, a ja dobrze pamiętam tamten wieczór. Grali na harmonii pedałowej.

;@ Oto współczesna opowieść Janka Muzykanta...

Pani Irena gra. Wspaniale. I ze słuchu. Nie zna w ogóle nut. Rzeczywiście talent. Po chwili ze szkoły przychodzi jej młodszy syn Piotr i też gra. Widać, że po mamie odziedziczył smykałkę do muzyki, tylko ma inny gust. Ona grała nam przeboje ludowe, on gra nowoczesne.

- Dopiero dwa lata temu mogłam sobie pozwolić na kupno tego instrumentu opowiada pani Irena. – Gram ja, córka Alicja i syn Piotr. Wszyscy jesteśmy samoukami. Przydałaby się jakaś szkoła, ale nas nie stać. Ja gram pieśni ludowe, dzieci mają swoje utwory. To lepsze niż słuchać muzyki z kaset czy czegoś innego.

To pierwsze zaskoczenie – ten talent muzyczny. Teraz pani Irena wyjmuje zdjęcia. Wiatraczki, huśtawki, altanki, domki, budy dla psów, komplety wypoczynkowe do ogrodów, ławki. To jej własnoręczne wyroby.

;@ A drewno pani tnie na pile tarczowej?

- Belki na deseczki i listewki tak, ale już te drobniejsze piłą ręczną.

;@ A wzory? Według katalogu?

- Nie, wszystko sama wymyślam. To są prace autorskie.

;@ A szkice. Przecież zanim się taki dom zbuduje, trzeba mieć jakiś rysunek z wymiarami.

- Nie robię żadnych szkiców. Wszystko jakoś pasuje. Taki domek to ciężka praca, to męka. Ale jak zrobię, to się niesamowicie cieszę. W międzyczasie Piotruś nam gra. Robię to według swojej wyobraźni. Kiedyś przyjechał do mnie stolarz, popatrzył, popatrzył i powiedział, że do tego nie ma głowy.

;@ Czy na tym można zarobić?

- Taki domek robi się ze trzy tygodnie w stodole. Robię to dla siebie i własnej satysfakcji. O biznesie nie myślę. Cieszę się, że stoją u znajomych, sąsiadów. Ludzie nie zapłacą za tę robotę. Nie da się z tego wyżyć. Ten domek przed domem stoi pół roku.

;@ A skąd się to pani wzięło?

- Chyba przez przypadek. Dwa lata temu kupiłam mleko w proszku dla cieląt. W tych workach były różne niespodzianki. W moim worku był ołówek malarski. I wtedy natchnęło mnie, żeby coś robić. Tak w ogóle uczyłam się szycia. Dla potrzeb własnych.

;@ Czyli te domki to nie jest pani sposób na życie. Z czego pani żyje?

- Prowadzę 4-hektarowe gospodarstwo nad jeziorem. Z tego gospodarstwa bardzo słabo da się wyżyć. Żeby mąż nie pracował, to nie wiem co by było.

;@ Ma pani talent. Może by takie nieco większe domy stawiać dla turystów na brzegu jeziora?

- W tym jeziorze dopiero od dwóch lat się kąpią. Bo przedtem była wyducha i z tego powstał straszny smród. Teraz się kapią i nic nikomu nie jest. Działek nie kupią, bo jezioro jest brzydkie i płytkie. Ma niecałe trzy metry głębokości. I jest muł.

Na zakończenie pani Irena zdradza, że przed obcymi – nami grała po raz pierwszy. I kiedy grała, to ze zdenerwowania trzęsły się jej ręce. Nic nie było widać, pani Ireno. Teraz warto wystąpić przed większa widownią.



Artykuł pochodzi z Gmina Skórcz
http://gminaskorcz.kociewiacy.pl/

URL tego artykułu:
http://gminaskorcz.kociewiacy.pl/modules.php?op=modload&name=News&file=article&sid=26