
Urodziła się w 1909 roku w Rabach niedaleko Ustrzyk Dolnych. Tam wyszła za mąż ale, ale wkrótce po ślubie jej mąż został zastrzelony, a ją wywieźli do pracy do Niemiec. Na robotach poznała Jana Ossowskiego z Osowa Leśnego. Po wojnie pan Jan “przyprowadził” ją do swojej wsi. Tu ciężko pracowała jako rolnik. – Ja sobie wszędzie dawałam radę. Pięć hektarów ziemi sama obrabiałam – opowiada pani Maria . – Bronowałam, robiłam podorywkę a mąż siał. Z Niemiec przywieźliśmy konie, mieliśmy jedną krówkę i owcę. Teraz krówek u nas w Osowie prawie nie ma, a konie ma pewien “polski Niemiec” dla celów rekreacyjnych. Pytamy jubilatkę o jej życiowy dorobek. – Wnuki kupili najpierw głośniki, potem telewizor – krótko opowiada pani Maria.
A recepta na długowieczność? – To śmiech i zdrowie – mówi babcia i klaszcze z radością w ręce.