Witamy na stronie Gmina Osieczna

Gmina Osieczna

Portal Wirtualne Kociewie
 «  Wirtualne Kociewie     Gminy  »   Bobowo   ·   Czarna Woda   ·   Kaliska   ·   Lubichowo   ·   Osieczna   ·   Osiek   ·   Skarszewy   ·   
Wiejska Skórcz   ·   Miejska Skórcz   ·   Gmina Starogard Gdański   ·   Starogard Gdański   ·   Smętowo Graniczne   ·   Zblewo
  Miejscowości
    Wszystkie
    ARCHIWALNE
    Długie
    Gmina Osieczna
    Info turystyczne
    Klaniny
    Osieczna
    Szlachta
  BIP
  Menu główne
   Główna
   Wiadomości

Działy
   News
   Zarekomenduj nas
   Szukaj
   Wyślij newsa
   Tematy
   Top Lista
   Linki
   Do wydruku
  Linki
· BIP Osieczna (315)
· Gmina Osieczna (546)
  Kto jest online
Jest
4 gości i
0 użytkowników online

Jesteś niezalogowany. Możesz się zalogować, lub zarejestrować klikając tutaj.

  Login
 Nazwa użytkownika
 Hasło
 Zapamiętaj mnie

Jeszcze nie masz u nas konta? Możesz je założyć.
    Główna »  Klaniny  Szukaj  
 Księga cudów    Artykuły
Wysłany przez kociewiak opublikowano piątek, 31 marzec, 2006 - 09:49
Szmaglińscy mają tajemniczą księgę, które jest przekazywana z pokolenia na pokolenie od około 1780 roku 




Klaniny w marcu. Zimno nie zimno, a przed sklepem jak zwykle gromadka. Robimy zdjęcia, badamy, ile prawdy jest w legendach nieżyjącego już Władysława Szmaglińskiego – świetnego gawędziarza i znawcy tutejszej historii. 



 Panowie – zwracamy się do obecnych - miał tu być kiedyś, jeszcze za czasów pruskich, wykopany kanał, łączący zbyt podmokłe łąki z rzeką Wdą. Do jego przekopania namówił miejscowych przejeżdżający tędy redaktor naczelny „Gazety Grudziądzkiej” i poseł do Reichstagu Wiktor Kulerski. Gdzie ciągnie ten kanał?
- Tych czasów to my nie pamiętamy... Coś w domu mówili o jakimś rowie...

Rzucamy okiem na górę o dwóch nazwach – Chojną, bo porastały na niej choinki, i Hojną Górę, bo dawała „bursztyn i inne żywice”. Stoi sobie w centrum wsi, blisko domu z napisem na ganku 1796 rok. Łąki też są – rozległe, zarośnięte badylami. Za nimi płynie Wda.

O Troycy Przenajswietszey

Kazimierz Szmagliński, syn Władysława, mieszka w Starogardzie. Przynosi ową tajemniczą książkę, w której rzekomo są opowieści o przyszłości tego marnego świata. Okładka jest sfatygowana, po otwarciu na pierwszej stronie widać blade napisy, z których daje się wyczytać tytuł: „O Troycy Przenayswiętszey prośba  oddająca tę książkę”.
- Po co przepisywać, jak można zrobić zdjęcie – zauważa pan Władysław. Faktycznie, faktycznie.

Mówią, że to jakaś kabała...
- Nie, tu są spisane cuda, jakie zdarzały się za przyczyną świętego Józefa w Kaliszu – wyjaśnia Szmagliński. - Wierni zwracali się do niego z różnymi prośbami. I zdarzały się cudowne uzdrowienia chorych, potwierdzone przez ówczesnych lekarzy. Jakaś matka zwraca się tu o wyzdrowienie ciężko chorej córki, ktoś inny o zdrowie dla kobiety, która już leży i wszyscy myślą, że zmarła, a ona nagle wstaje. Na te stronie jest historia jakiegoś dowódcy. Miał głęboko poranione nogi i nikt nie wierzył, że z tego wyjdzie. Cudownie się wyleczył. I tak dalej, i tak dalej.






Przekazywano najmłodszemu

To zaskakujące, że ta książka, napisana staropolszczyzną, mocno odbita czcionką na czerpanym papierze, leżała sobie od gdzieś 1780 roku w maleńkich, położonych w lesie Klaninach.

- Niezupełnie w Klaninach. Ja się tam urodziłem, ojciec Władysław też, ale dziadek Marcin już nie. Dziadek sprowadził się z Klaskawy koło Czerska. Był stolarzem. Leży w Łęgu. Urodził się w 1866 roku, zmarł w  1955. Mój ojciec Władysław urodził się w 1913 roku jako najmłodszy syn rodziny Marcina. Miał trzy siostry i brata Jana, który służył w 18 pułku ułanów w Grudziądzu i tam się osiedlił...

Kiedy dziadek Marcin Szmagliński sprowadził się do Klanin?
- Ojciec urodził się w Klaninach, więc dziadek musiał być przed 1900 rokiem albo zaraz po tej dacie.
Czyli Marcin przyjechał do Klanin z tą książką. Dlaczego otrzymał ją Władysław, nie Jan?
- Otrzymał jako najmłodszy. W rodzinie Szmaglińskich była tradycja, że zawsze przekazywano ją najmłodszemu synowi. I ta tradycja jest nadal kontynuowana. Mój ojciec umierał z przykazaniem, że książkę trzeba dać mojemu najmłodszemu synowi Piotrowi.

Ponad 20 lat cudów

Wertujemy kartki. Jest ponad 550 stron, im bliżej końca, tym mniejsza czcionka. W dużej części data po dacie, dzień po dniu, a nawet „w tem samym dniu”, są opisane przypadki uzdrowień. Pierwsze – w 1751, ostatnie  w 1778. Ponad dwadzieścia lat cudów. I mnóstwo nazwisk rozmaitych jaśnie urodzonych. 
Pana dziadek musiał być człowiekiem wykształconym, jeżeli miał taką książkę. Umiał czytać. Myślałem, że był jakimś szlachcicem. 
- Był stolarzem, jak już powiedziałem. Uczył się stolarstwa w Osiecznej. Miał dar opowiadania. Kiedyś opowiadał, jak po zbyt długiej pracy nie chciało im się jechać do domu. Położyli się spać w trumnach. Nazajutrz przyszła majstrowa, a oni wstali z tych trumien. Ale się kobieta  przeraziła... Wtedy wszyscy umieli czytać, bo szkoła była obowiązkowa. 

Ale niemiecka, a to książka polska.
- No tak, musieli chodzić do szkoły niemieckiej. Ale w domach i tak mówili po polsku. I uczyli się czytać po polsku.

Miał też przepowiednie

A pan kiedy się urodził?
- Czwartego stycznia 1938 roku.
No to nie  pamięta pan przedwojennych czy wojennych czasów.
- Coś pamiętam. Na przykład jak w 1944 roku przez drzwi naszego domu przeszedł pocisk. Z domu została tylko jedna ściana nośna. Uciekliśmy do chlewa. Tam przybiegła też  Miloszka z dziećmi. Czekaliśmy. I wreszcie przyszedł pocisk w ten chlew. Zabiło dziecko MiIoszki.

Te historie mamy spisane. A książka? Że też przetrwała ostre  działania wojenne w Klaninach...
- Była cały czas w domu. Ojciec Władysław miał małą biblioteczkę i tam ona była przechowywana. Ojciec dużo czytał. On miał wielki dar opowiadania. Znał mnóstwo przysłów, historii, legend. Przyjeżdżali do niego naukowcy i spisywali. 

Też byłem, w 1992 roku... A książkę rodzinie czytał? 
- Czytał, ale nie tak często. Nawet dokładnie nie pamiętam, o czym ona opowiada. Wiem, że jest w niej o świętym Józefie i o tych cudach w Kaliszu, jakie zaszły przed obrazem świętego Józefa... Nie słyszałem, żeby jakaś rodzina tutaj miała tak starą książkę w domu.

Ojciec miał biblioteczkę... Co jeszcze w niej było?

- Na przykład przepowiednie Wernychory. Przed wojną prenumerował też „Gazetę Grudziądzką”. Ale więcej opowiadał. Na przykład o Niemcu Froście – czarowniku. Jak Frost dmuchał na liście i zaczęło biegać pełno myszy. Albo o tym, jak jakiś chłop opowiadał, że jego krowa daje półtora wiadra mleka na raz, a Frost na to: „Co tu opowiadasz? To jest byk, a nie krowa”. Wszyscy poszli zobaczyć. Rzeczywiście, byk. Tę opowieść usłyszał od dziadka Marcina.

Z tym kanałem to prawda

Mówili kilka dni temu mieszkańcy Klanin, że o żadnym kanale, o którym w 1992 roku opowiadał nam pana ojciec, nie słyszeli. Miał podobno odwadniać łąki zalewane przez Wdę, a powstał na początku wieku, kiedy wieś odwiedził Kulerski

- Mówił o kanale? Być może powstał. Jest tam rów półpodstawowy...

Półpodstawowy?
- To fachowa nazwa. Rów średniej wielkości. Rowy są: podstawowe – zbierające wody z większych rozlewisk, szerokie od 1,5 do 2,5 metra, półpodstawowe – mają do 1,5 metra szerokości, szczegółowe – od 50 do 70 centymetrów. Tam był rów. Szeroki. Trudno nam, dzieciom, było  go przeskoczyć. I faktycznie odprowadzał z łąk, z rowów szczegółowych, jako główny rów wodę do rzeki... Rzeczywiście, coś się mówiło, że ten rów został wykopany w 1903 roku.  Odprowadza wodę do dzisiaj, ale kiepsko, gdyż jest zarośnięty.

Dawniej, za demokracji ludowej, wszyscy mieli obowiązek konserwacji takich rowów. Musiały być czyszczone, odmulane. Robiono to w ramach szarwarku, obowiązkowej pracy. Każdy odrabiał ileś tam obowiązkowych dniówek. Pilnował tego zarząd z siedzibą w Osiecznej. Szarwark dotyczył głównych rowów. Swoje rowy każdy czyścił sam. Przez to ta łąka w Klaninach była sucha i można było jeździć maszynami i kosić. Dzisiaj wszystkie są podtopione i leżą ugorem, dziczeją. A dałoby się na nich uchować ze dwadzieścia krów. 

Panie Kazimierzu, a po co komu dwadzieścia krów?! Pana ojciec opowiadał, że przed budową kanału, znaczy się półpodstawowego rowu, trzeba było skosić łąki do Świętego Jana, bo później wylewała rzeka. Coś w tym jest?   
- Do Świętego Jana, do 24 czerwca... Tak, do tego dnia siana były już w domu. Pierwszy pokos zawsze był już zebrany. I faktycznie, pamiętam, że jak się skosiło, to później przychodziły deszcze.

Książka pozostała

Opuścił pan Klaniny, ale zamiłowanie do wsi zostało. Kiedy pan wyjechał?
- Chodziłem do czwartej klasy do szkoły w  Klaninach, potem do Huty Kalnej. Po szkole dwa lata pracowałem na wsi. Trzeba było pomóc, gdyż mama Pelagia chorowała na nogi. Opuściłem Klaniny w 1954 roku. Do 1959 roku uczyłem się w Liceum Rolniczym w Owidzu (było wtedy liceum, nie technikum), mieszkałem pięć lat w internacie.

Uczyli się ze mną Poćwiardowski z Zelgoszczy, Szczepański z Franka, Jan Reszczyński z Najmusów, Janusz Szczepański – sportowiec z  al. Wojska Polskiego w Starogardzie. Potem poszedłem na roczny staż do Czarnegolasu, stamtąd do Gdańska. Kolega Potrykus, pracownik Wojewódzkiej Stacji Chemiczno-Rolniczej, przyjechał badać próbki ziemi i mnie namówił. Pracowałem w tej stacji dwa lata... W 1961 r. przeszedłem do Nowego Dworu w ramach akcji decentralizacji. Skusiła mnie perspektywa dwupokojowego mieszkania. W tym czasie ożeniłem się z Adelą... Joanna Adelą...

Adela – ładne imię.
Niepospolite.
Skąd pochodzi Adela?
Z Huty Kalnej.
Z sąsiedztwa Klanin! 
- Tak. Po 6 latach przeprowadziliśmy się do Starogardu. Podjąłem pracę jako inspektor rolny w Inspektoracie PGR Starogard (mieścił się w baraku przy Tczewskiej). Podlegały mu wszystkie PGR-y z powiatów kościerskiego i starogardzkiego... Mówimy o latach1967 – 1971. Potem zawiązał się Kombinat Kociewie. Przejmowaliśmy kółko rolnicze w Linowcu. Byłem w powstałym tam PGR-ze kierownikiem. Od 1971 do 1975. W maju 1975 r.  przeniesiono mnie na kierownika PGR  Nowa Wieś. Tam też byłem trzy i pół roku, do 1978. I wtedy poszedłem do szkoły. Pracę zaproponował mi Stanisław Szczepański.

Niesprawiedliwy był podział

Rozmawiamy tu o rodzinnej książce, o PGR-ach umówimy się na inną rozmowę (to fascynujący i nieopisany dotąd temat). Dlaczego został pan nauczycielem?
- Bo w PGR-ach niesprawiedliwie dzielono fundusz. Jak przyszedłem do Nowej Wsi, było 3 mln zł długu, jak odchodziłem, było do przodu. A PGR w Kleszczewie miał ponad 18 milionów strat. Ale Kombinat dawał z funduszu premiowego po równo... W Owidzu uczyłem ogólnej uprawy, szczegółowej uprawy, ochrony roślin, a później hodowli zwierząt. Zrobiłem zaocznie studia. Na emeryturę przeszedłem w 1999 roku.

Ale działa pan dalej.
- Tak. Od 16 grudnia 2003 roku jestem przewodniczącym Prezydium Zarządu Oddziału Rejonowego Polskiego Związku Emerytów i Rencistów w Starogardzie.
Pracowite życie... A ta książka, która leży między z nami, czym jest dla pana?
- Symbolem, przekazem polskości, literatury polskiej. 
Nie korciło pana, by ją wziąć do torby i zawieźć do antykwariatu?
- Ależ skąd! Nigdy tak nie myślałem. Teraz należy do syna. Co z nią zrobi, nie będę wnikał... Ona ma wartość rodzinną. Czy ma wartość bibliofilską? Na pewno. Niby jest świecka, ale mówi o religijnych sprawach. Z pewnością ma też wartość historyczną. Jest tu wymienionych wiele znanych rodów... Ale nigdy tak o niej nie myślałem.
Tadeusz Majewski

Fot.
1.Kazimierz  Szmagliński pokazuje księgę cudów. Fot. Kamila Sowińska
2.Strona tytułowa księgi. Fot. Kamila Sowińska
3. Pogoda – niepogoda, przed sklepem w Klaninach stoi gromadka. Fot. Kamila Sowińska
4. Najstarszy dom w Klaninach ma na ganku datę. „Rodowa” książka Szmaglińskich jest od niego starsza.Fot. Kamila Sowińska  

Za magazynem Kociewiak - dodatek do piątkowego wydania Dziennika Bałtyckiego

 Wyślij ten artykuł do przyjaciela   Strona do wydruku    Artykuły  
Księga cudów | Zaloguj/Zarejestruj się | 0 Komentarzy
Komentarze są własnością nadsyłającego. Nie odpowiadamy za ich treść.
TURYSTYKA




OFERTY REGIONU
“Polpharma” - Ośrodek Wypoczynkowy. Okazja!
Turnus taniej o 200 złotych ... :: więcej
Ocypel, Trzechowo - atrakcyjna oferta!
Atrakcyjnie nieruchomości na sprzedaż!... :: więcej
Wynajmę lokal
Lokal pod działalność handlowo-usługową o powierzchni 350 metrów kwadratowych... :: więcej
Wójt Gminy Kaliska ogłasza konkurs na stanowisko Menadżera Zdrowia - Kierownika Ośrodka Zdrowia w Kaliskach, na stanowisko Inspektora ds. projektów realizacyjnych i promocji gminy oraz na.... :: więcej

ZDROWIE

REKLAMA

Kliknij

Pozostałe artykuły

Poprzednie artykuły


Copyright © 2003 - 2005 Media-Kociewiak
Teksty i zdjęcia prosimy przysyłać na adres - portal@kociewiacy.pl | Reklama
Webmaster - PioFal