Wysłany: 26-01-2004, 12:27 Temat postu: Gdzie są elity?!
W tym podłym systemie wyzysku mas przez klasy burżuazyjne śledzę upadek autorytetów, do czego walnie przyczyniają się pismacy - te reakcyjne pachołki kapitalizmu. Za czasów budowy socjalizmu, systemu będącego pierwszym krokiem w budowie jedynie słusznego systemu, a mianowicie komunizmu, słusznie funkcjonowała cenzura. Przez to wiele rozmaitych przekrętów było czyszczone w gabinetach przez egzekutywy partyjne. Masy ploretariackie i inteligencja pracująca nie miały zatem obraz kraju, w którym wszyscy na stołkach kradną. Miało to zbawienny wpływ na samopoczucie narodu, który sądził że ma uczciwe władze. Teraz każdy pismak czuje sie tzw. dziennikarzem śledczym. Nie napisze o sprawach pozytywnych a wszędzie szuka sensacji, bo za to mu płaci kapitalistyczny właściciel gazety czy telewizji. Albo pisze o pierdołach wziętych z komercyjnych stacji telewizyjnych typu BIG BRADER. Upadek autorytetów widać też na naszym podwórku. Od czasów tzw. demokracji (a w gruncie rzeczy krwiożerczego kapitalizmu) nie slyszałem , żeby ktoś pochlebnie mówil o władzach czy to miasta czy to powiatu czy nawet spółdzielni mieszkaniowej. W tym rzekomo demokartycznym systemie ludzie wybierają przywódców po to by ich z upodobaniem publicznie opluwać! Ostatnio z powodu nasilenia ruchów reakcji w Starogardzie upadaja autorytety wielkich ludzi: Milewskiego, a za nim liderów SLD, Karbowskiego czy Wrzesińskiego - a za nim towarzyszy ze Stowarzyszenia Kociewskiego. Naprawdę nie wiem, kogo masy pracujące miast i wsi bedą wybierały w najbliższych wyborach.
Wasz ostatni komunista III RP. Bój to jest nasz ostatni!
Nie wiem czy autor powyższej wypowiedzi żartuje czy naprawdę jest tak tępylub cyniczny. Po pierwsze to że ktoś skończył studia to go jeszcze nie upoważnia do zaliczania się do inteligencji! Prawdziwa inteligencja bez ujawniania tylko po objawach wiedziała ze każdy kacyk w czasach komunizmu ma brudne ręce i kradnie. Okradali byłych właścicieli i wszystkich tych, którzy pracowali za grosze na rzecz propagandy sukcesu oraz ZSRR i innej maści darmozjadów. Prawdziwy autorytet na pewno nie upadnie, tylko sztucznie nadmuchany taki jak to np. na Kociewiu. A już na zupełną kpinę zakrawa podawanie nazwisk ludzi nikczemnych bez wyobraźni i honoru jako „upadające autorytety” Większym autorytetem niż ci wyżej wymienieni często cieszy się prosty chłop z zasadami niż taki nuworysz bez przeszłości i przyszłości tyle tylko ze w markowym samochodzie. Zupełnie jest mi obojętne jakie ktoś ma poglądy ale do furii doprowadza mnie chamstwo i mizeria umysłowa ludzi leniwych rządnych władzy, bez wiedzy którzy swoje tragiczne w skutkach "byki" w pracy tłumaczą jako naturalne i oczywite bo "kto nie pracuje ten nie robi błędów" A może by tak zmienić ten wygodny slogan na inny "ten kto się nie myli pracuje"
Starogardzkie autorytety doprowadziły do około 28% bezrobocia, gdzie średnia w kraju wynosi 18%. Międzynarodowa Organizacja Pracy podała , że bezrobocie z Afryce wynosi 12%, w Europie Wschodniej i Ameryce Łacińskiej 9%. Więc gdzie my żyjemy? Co na to autorytety starogardzkiewymienione powyżej mające dochody ponad 5 tysięcy złotych miesięcznie?
Te tzw. autorytety mjaą zapewniem Cię o wiele wiecej niż po 5000 zł.-oficjalnie. A tzw. nieujawnione źródła dochodów ? czyli geszefty bo do interesów to oni głowy nie mają to jak myślisz wjakich granicach oscylują?
(C)Hmmm... xywaXywa - wariat albo jakiś zgrywus. Jedno trzeba mu przyznać - gdzieś tu w nas trafia co do tych elit albo "elit". No bo on stawia w tych niby komunistycznych bredniach bardzo konkretne pytanie (przynajmniej ja to tak odbieram): JACY KANDYDACI STANĄ DO WYBORÓW DO WŁADZ V KADENCJI? Niestety, politycy lokalni to nie rośliny jednoroczne czy wegetujące maks 4 lata. Nasi politycy to byliny - rośliny wieloletnie. Ich zwielokrotnione przez plakaty twarze zapewne znowu zaobaczę w przyszłych wyborach, a już mi się znudziły. Wiem że zaproponują to samo co w poprzednich wyborach, jeszcze poprzednich, a nawet niektórzy jeszcze w czasach PRL-u. Może co poniektórzy zmienią nagle zapatrywania, bo teraz modna staje się platforma, ale i tak to nic nie da. A co zaproponują? Nic lub prawie nic. A może mamy w stusunku do tych ludzi zbyt dużo uprzedzeń, bo za dobrze ich znamy? No bo jakże to tak - dotąd banalny sąsiad z klatki, a tu nagle masz: PREZYDENT! I ja mu mam teraz czapkować? Może to jest kwestia uprzedzeń do ciągle tych samych twarzy? Szkoda że wybory nie mają u nas formy konkursu pismnych wypracowań na zarządzanie miastem czy powiatem (specjalne jury oceniałoby, nie znając nazwisk). O zwycięstwie decydowałyby sprawy merytoryczne, a nie to kto do jakiej należy partii czy ile postawił piwa elektoratowi. Niestety to jest za proste zeby było możliwe.
Widzę u towarzysza Krzywonoska zwątpienie w niby demokratyczną a w rzeczywistości zakłamaną kapitalistyczną formę wyborów w efekcie których zawsze zostanie wybrany jakiś burżuj krwiopijca żyjący z potu i trudu mas robotniczych. Jednak towarzyszu zadajcie sobie pytanie - po co towarzyszu jakieś konkursy wypracowań, jak to towarzysz ujął. Nic to nie pomoże, macki kapitału sięgają wszędzie. A czy nie lepiej było towarzyszu tak jak było? Bez zbędnej straty papieru na plakaty, bez jakiś idiotycznych manifestacji i festynów partii i partyjek? bez tego przekrzykiwania się, pozowania, wysilania twardych jak opona mózgownic, źeby udowodnić że jest się lepszym od kontrkanydata. TYlko jedna partia. Co ja mówię - jedna PARTIA. Partia wielkimi literami, a nie jakaś kanapka. Jedna i jedyna. PARTIA PRZEWODNIA NARODU. I Komitet Centralny Partii. To on bez wydawnia zbędnych bąków w ciszy gabintetów wybiera JEGO - I SEKRETARZA. I ON przemawi w telewizorze codziennie na dobranoc będąc naszym Jasiem i Agatką, Piksi i Diksi Bolkiem i Lolkiem w jednej osobie. On przemawia, w reszta morda wkubeł, bo on wie najlepiej. Tak powinien wyglądać porządek towarzyszu. Widząc jednak powatpiewanie towarzysza w tę naszą demokrację proponuję legitymację nr 2 komunisty w III RP. Jak towarzysz się zdecyduje, spotkamy się poczytać Kapitał Marksa. Niech towarzysz zdecyduje. Bój to jest nasz ostatni.
Przestańcie sobie robić żarty z tematu. Pytanie jest zbyt poważne. Uważam, że elity nie spadają z satelity. One się kształtują przez długi czas i w sprzyjających ku temu okolicznościach. Byłem jednym z głównych świadków kształtowania się tzw. elit politycznych w kilku przełomowych dla Starogardu momentach. Pierwszy to rok 1980 - okres "Solidarności", drugi - lata 1989 i 1990 - powstanie Komitetu Obywatelskiego i pierwsze demokratyczne wybory do Rady Miasta, trzeci - to 1998 - zmiana warty we władzach Starogardu. Służę skrótowym zbliżeniem tylko jednego momentu dziejowego dla współczesnej historii naszego miasta.
Jest rok 1980. Liderzy "S" są już wykreowani. W Miejskim Domu Kultury przy ul. Sobieskiego dochodzi do niezwykłego spotkania. Stół jest długi i prostokątny, ale klimat przy nim panuje jak przy tym znacznie późniejszym ogólnokrajowym - okrągłym. Po jednej stronie siedzą przedstawiciele władz miasta i to niekoniecznie z PZPR-u, jakkolwiek nam, siedzacym po drugiej stronie wydaje się, że wszyscy sa z jedynie słusznej Partii. Kto jest po tamtej stronie. Jerzy Cherek, E. Falkowski, Jan Lipski, nie pamiętam czy Józef Milewski, czy już wówczas naczelnik miasta Tomajer..................... i kilkunastu innych. Na pewno ktoś z SM Kociewie. Po drugiej stronie niekwestionowany lider "Solidarności" Leon Wiczanowski, numer drugi "S" Jolanta Szostek (nigdy nie rozumiałem, dlaczego zaszła tak wysoko) i numer 3 - Paweł Głuch. Przy Leonie - wodzu siedzimy my, to znaczy reprezentanci organu propagandowego "S" - Piotr Szubarczyk i Tadeusz Majewski. (Robiliśmy wówczas wysoko ocenione w Polsce pismo "Nasz Głos".)
Oczywiście lista osób siedzących przy tym stole jest długa. Jeżeli ileś tam osób ten tekst zainteresuje, niech da znać, to postaram się o jej skompletowanie. Jedno wszakże doskonale pamiętam: SIEDZĄCE PO OBU STRONACH OSOBY PATRZYŁY NA SIEBIE NIE Z NIENAWIŚCIĄ, A Z CIEKAWOŚCIĄ. Zupełnie jakby spotkali się przedstawiciele dwóch odległych planet. Po tym spotkaniu aż do ogłoszenia stanu wojennego toczyła się między owymi stronami prostokątnego stołu walka, ale ostrożna i cywilizowana. Miało to wyraz w walce "mediów". My wydawaliśmy "Nasz Głos", ktorego matryce - łatwe do czytania przez szybę - w oknie ksiegarni na Rynku (wówczas Placu 1 Maja) wieszał bardzo odważny człowiek pan Depciuch, a oni wieszali jakiś swój biuletyn informacyjny po drugiej stronie Rynku, bodajże w oknie Ratuszowej.
Ci już wóczas wykreowani przez swoje partie i środowiska przywódcy i rzec można ich doradcy w dużej mierze przetrwali do dzisiaj. Wydawałoby się że czas powinien leczyć rany i urazy, tymczasem niektórzy z tamtych liderów - uczestników starogardzkiego prostokątnego stołu po 1989 r. zaczęli walczyć z sobą o władzę, zupełnie zapominając o tamtej choćby odrobinie szacunku do siebie.
I to jest nieszczęście Starogardu.
Ale ten wywód (albo początek ewentualnego wywodu) pokazuje, że Głuch, Milewski, Baranowski i wielu wielu innych - m.in. Maria Schulz, Jerzy Jakubowski, Jolanta Szostek, później Grażyna Hoppe, Jerzy Cherek (o ile można go nazwać politykiem), Wiesław Wrzesiński, Piotr Szubarczyk itd. nie wyskoczyli po 1989 roku sroce spod ogona. Ich nazwiska dojrzewały przez lata. I co jeszcze - wydaje mi się, że to pokolenie rzeczywiście jest już za stare na sprawowanie wiodących funkcji w mieście. Nic tym ludziom nie ujmuję, ale w tym wieku bardziej walczy się już o swoją bezpieczną materialnie przyszłość niż o naszą wspólną teraźniejszość.
Nie można natomiast winić, że oni są nadal liderami: Głuch, MIlewski i innni. Nie pojawili się młodsi o tak silnych osobowościach, ale nie dlatego, że ich nie ma. Po prostu jeszcze nie zaistaniały odpowiednie warunki.
Ale się rozpisałem! Idę spać. Cześć.
No włąśnie spodkaliście się bez "nienawiści" i tu tkwi poczatek obecnej degeneracji na wszystkich możliwych polach naszej rzeczywistości. Tzn ze o sposobie "układania" nie decydowali ludzie którzy poniesli krzywdę w PRL, ale ci co uwazali ze sa "cywilizowani" i mają "silną osobowość" Z tego powodu nikt nie rozliczył przestępców minionego okresu bo to niecywilizowane.A ci "ułaskawieni" na bazie swoich stosunków przekształcili sie w doskonale zorganizowana formację od geszeftów. Potem dołączyli ci którzy tak śpiesznie wszystkich przekonywali ze tylko ich racja "to cywilizacja" . Odsunięto od wpływu ludzi którzy uwazali ze białe to białe a czarne to czarne. I co ano to co jest totalna klapa, zero. A młodzi z silną osobowościa napewno sie nie pojawią bo żeby przeżyć nauczyli się"niewidzieć" i nie "czuć" z pewnością nie z własnej winy ale z winy tych którzy tak cywilizowanie walczyli o prawa i przywileje dla przestępców.
Hej, człowieku! Nie napisałem tego wszystkiego, żebyś mnie czy tamtych ludzi siedzących przy "prostokątnym stole" Anno Domini 1980 sądził, bo jakie ty masz do tego prawo? Jakie masz prawo sądzić ludzi, którzy w tamtym czasie próbowali tworzyć coś nowego, właściwie dokładnie nie wiedząc, co takiego mają stworzyć. I nie wiedząc, jaką mogą zapłacić za to cenę (to był rok 1980, a nie 1990 - nad Starogardem nisko przelatywały radzieckie helikoptery z pełnym uzbrojeniem). Napisałem ten tekścik z pytaniem, czy ta historia kogoś interesuje. Jak nie interesuje, to wek z tematem. Jak interesuje, to pociągnę dalej, ze szczegółami. Potem przerzucę się na kulisy polityki w 1989 i 1990r., a potem 1998. To są - tak uważam - daty przełomowe dla Starogardu w ostatnim czasie.
Mimo wszystko pozdrawiam
Chyba jednak mam prawo to osadzać! A czy ty wiesz ze niektórzy z tych ludzi wcale nie byli tak kryształowi jakby to sie mogło wydawać! Znasz ich przeszłośc? Czy dalsze ich działania stanowia dowód na ich uczciwe intencje? "Kulisy" mogliby ujawnić najwyżej ci którzy w tym czasie prowadzili tzw. teczki operacyjne. Jak myślisz dla czego w naszym kraju nigdy nie doszło do dekomunizacji i lustracji? Z jakiego powodu tyle tzw. relatywizmu i żła w naszym zyciu ? Myślisz ze to krasnoludki zrobiły a nie ci którzy mieli w tym interes.
pozdrawiam
Wysłany: 29-01-2004, 13:22 Temat postu: Tak-zwane ELITY z górnej połki?.
Prawda o Kwaśniewskim PRZECZYTAJCIE (7) rfrfr (2004.01.29 09:4
TOWARZYSZ STOLZMAN Autor: Jan Krawiec. ( Uwaga "Gwiazdy Polarnej": autor nie jest bylym redaktorem naczelnym "Dziennika Zwiazkowego".) Omal z krzesla nie spadlem, kiedy przeczytalem w Gwiezdzie Polarnej z dnia 17 lutego artykul pod tytulem "Dziecko Ziem Odzyskanych". Jesli dziecko, to PRL lub PZPR, ale nie Ziem Odzyskanych ! Po pierwsze: Andrzej Krajewski pomija dzialalnosc Aleksandra Kwasniewskiego jako czlonka Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, nie podaje nawet najmniejszej wzmianki o jego przynaleznosci do organizacji, ktora sluzyla interesom nie polskim, ale Zwiazku Radzieckiego. Po drugie: Andrzej Krajewski daje jak najlepsza opinie ojcu Aleksandra Kwasniewskiego, Zdzislawowi, natomiast nic nie wspomina o polskiej atmosferze w ich domu rodzinnym i o dzialalnosci Zdzislawa Kwasniewskiego w Urzedzie Bezpieczenstwa PRL. Nic nie wspomina rowniez Andrzej Krajewski o wspolpracy Zdzislawa Kwasniewskiego z placowkami NKWD, ktore znajdowaly sie w Gross-Born (Borne Sulinowo), Bialogardzie i Ragiczu, jaka byla jego rola w wylapywaniu zolnierzy AK, NSZ i innych organizacji, ukrywajacych sie na terenie Pomorza Zachodniego. Zanim przedarlem sie, z narazeniem zycia, do Niemiec Zachodnich, przez wiele lat zylem w Bialogardzie. Pamietam dobrze, kto z ramienia NKWD kierowal dzialalnoscia miejscowego Urzedu Bezpieczenstwa. Byl nim Zdzislaw Kwasniewski, ojciec Aleksandra Kwasniewskiego, choc wtedy nazywano go towarzyszem Stolzmanem. Tyle juz czasu uplynelo od tych strasznych wydarzen. Pamietam tylko trzy nazwiska zamordowanych zolnierzy AK. Najdluzej ich przesluchiwano i zrobiono im proces pokazowy, w ktorym wzyscy przyznali sie do popelnionych win. Byli to: Jerzy Lozinski, Stanislaw Subortowicz i Witold Milwid. Rozstrzelano ich w obecnosci towarzysza Stolzmana - Zdzislawa Kwasniewskiego. Towarzysz Stolzman z ramienia NKWD opiekowal sie równie? procesami politycznymi mlodziezy szkolnej. W Walczu odbyl sie proces uczniow: Bogdana Szczuckiego, Mariana Basladynskiego i Feliksa Stanislawskiego, w Bialogardzie zas proces Pszczolkowskiego i Tracza. Skazano ich na dlugoletnie wiezienie i prace w kopalniach wegla. Oblawy na grupy zolnierzy wilenskiego oddzialu AK majora Zygmunta Szyndzielarza ps. Lupaszka, ktore po ciezkich walkach i duzych stratach w ludziach przedostaly sie w lasy Pomorza Zachodniego, byly równiez nadzorowane przez towarzysza Stolzmana. Oboz koncentracyjny NKWD w Barkenbrucke (Barkniewo) kolo Gross-Born (Borne Sulinowo) byl obozem przejsciowym. Z tego obozu albo wywozono do Rosji, albo rozstrzeliwano. Andrzej Krajewski zdobyl sie na okreslenie miasta Borne Sulinowo jako: miasto ponad 20-tysieczne, calkowicie tajne. Tylko tyle, nic wiecej. Egzekucji dokonywano okolo 5 km na polnoc od Nadarzyc, we wsi Doderlage. Miejscowosc ta juz nie istnieje. Istnieja tylko resztki murow i fundamenty budynkow. Ciala zakopywano w okolicznych lasach, przykrywajac je niewypalami, a nawet minami, nastepnie zasypano groby ziemia. Towarzysza Stolzmana mialem przyjemnosc spotkac w urzedzie bezpieczenstwa w Bialogardzie, a po kilku latach powtornie w tym samym urzedzie, ale nazywal sie on juz inaczej. Nowe nazwisko Stolzmana brzmialo: Zdzislaw Kwasniewski. Jako lekarz mieszkal w Bialogardzie przy ulicy Bohaterow Stalingradu nr 10 (obecnie Dworcowa). To tylko kilka zdan dla uzupelnienia historyjek pana Andrzeja Krajewskiego o redaktorze Salapatku i targach, na ktore przyjezdzali ludzie nawet z Bornego Sulinowa. Kwaśniewski czy Stolzman? W roku 1994 zmarł Wacław Nowak, kierownik Urzędu Bezpieczeństwa w Drawsku Pomorskim od roku 1945. Ostatnio mieszkał w Koszalinie, przy ulicy Powstańców Wielkopolskich 22, emeryt. Kilka miesięcy przed śmiercią opowiedział ze swego życia parę szczegółów, które spisano i nagrano na taśmę magnetofonową. Był pochodzenia ukraińsko-rosyjskiego. Nominację na kierownika UB w Drawsku, na nazwisko Wacław Nowak więcej ...
Właśnie takich tekstów potrzebujemy zeby wszelkiej maści szumowina, nie myślała ze ich przeszłość to niebyt. Powinni wiedzieć że są ludzie którzy pamiętaja i nigdynieeeee zapomną.Wyrazy szacunku marych
Co ma syn do ojca i córka do matki.Gdyby tak miało być, że dzieci odpowiadają za grzechy rodziców 99% dyskutantów tego Forum by trzeba było rostrzelać.Tak było za Hitlera i Stalina.Ani Marych by nie istniał ani Ty Gościu.Trzeba badać prawdę dla prawdy historycznej nie dla epatowania nienawiścią Lepiej walczyć z głupotą i oszustwem.Wolę Tatka Peplińskiego niż czerwonego z nienawiści Marycha.Tadek walczy ze złem i robi to jak umie.Cwaniaczki pomóżcie Tadzinowi w jego samotnej walce.Walczy głupio,pali mosty i jest coraz bardziej osamotniony.Traci instynkt samozachowawczy.Rozdaje ciosy jak ślepy bokser w ringu.A Wy się martwicie o Stolcmanna.Bez sensu.
Widzisz dupku dużo ma ojciec do syna. Jakie środowisko taki człowiek, jakie pochodzenie takie zasady !!! co widać w naszym społeczeństwie.. Gdybym nie miał racji to po co lamentować że dzieci z e środowisk kryminalnych nie mają szansy na uczciwe życie? Bo są obciążeni srodowiskowymi wpływami. Nie prawdą jest również to że 99% byłoby do rozstrzelania. Bo najwyżej z 15% szubrawców, którzy nadają ton naszemu życiu! Najbardziej podoba mi się jednak dupku twój komunał, że „prawdę trzeba badać dla prawdy historycznej” to taki oświecony jesteś a nie wierz, że historia jest po to by z niej wyciągać naukę i unikać błędów a nie dla sztuką dla sztuki. Widzę, że sam nie bardzo wiesz, o co ci chodzi „wolisz Tadka Peplińskiego” ale na wszelki wypadek próbujesz go zdyskredytować. Moim zdaniem jesteś „człowiekiem obecnych elit” Zarabiasz na ludzkiej ignorancji i tępisz wszelkie przejawy wolnego myślenia. Czyli mentalnie jesteś kształtowany w minionej epoce a obecnie bierzesz udział w przekrętach.
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa) Idź do strony 1, 2Następny
Strona 1 z 2
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Redakcja Wirtualnego Kociewia nie odpowiada za treść i formę wypowiedzi internautów w interaktywnych serwisach portalu.