Jerzy Mykowski - o sobie
Data środa, 24 maj, 2006 - 17:57
Temat Ciekawi ludzie


Rzekomo że młodzież na ogół siedzi przed telewizorami, komputerami i mało się rusza. Na ten temat i na temat gier swojej młodości mówi  Jerzy Mykowski - wuefista, trener Pomorzanki Skórcz

 
Wyrastałem na gospodarstwie pod Skórczem. Przede wszystkim graliśmy w piłkę nożną. Ale oprócz tego rozgrywaliśmy liczne konkursy lekkoatletyczne. Mieliśmy na podwórku skocznię do skoku wzwyż i skocznię o tyczce. I skakaliśmy. My, prawie wszyscy Romanowscy: Krzysztof, Andrzej, Bogdan, Nadolni: Marian i Jan.  Rekord podwórka w skoku wzwyż (skakało się nożycami i przerzutowym) i wynosił ponad  140 cm, a o tyczce ok. 2,80. Skakaliśmy na piasek. U Romanowskich był po GS-ach pierwszy telewizor. Oglądaliśmy u nich olimpiadę w Rzymie w roku 1960. Potem rozgrywaliśmy swoje olimpiady. Poza tym graliśmy w klipę, w barana, gdzie przechodziło się przez  piekło,  czyściec do  nieba,  w noża i cymbergaja.  Raz musiała przyjechać do szkoły moja mama. Powiedziano jej, że gram w cymbergaja, a gra ta wiąże się nieposzanowaniem orła. Graliśmy też w kopertę. No i ujeżdżaliśmy źrebaki- bez wędzidła, na oklep, po szyi się waliło, żeby skręcił. Czy dzisiaj młodzi mniej się ruszają? Uważam, że nie. Są inne zajęcia ruchowe. Przede wszystkim jazda na rowerze. W czasach mojej młodości  rowery owszem, były, ale   rzadko. Jakaś  damka się zdarzyła na całą rodzinę. Dzisiaj każdy ma swój rower, na ogół górala.
(il) 



Artykuł pochodzi z Miasto Skórcz
http://skorcz.kociewiacy.pl/

URL tego artykułu:
http://skorcz.kociewiacy.pl/modules.php?op=modload&name=News&file=article&sid=61