 |
|
|
Jest 10 gości i 0 użytkowników online
Jesteś niezalogowany. Możesz się zalogować, lub zarejestrować klikając tutaj.
|
|
|
|
|
W gminie Zblewo jest 16 sołectw i 8 przysiółków. Najwięcej mieszkańców zamieszkuje w sołectwie
 Zblewo - 3150.
Pozostałe sołectwa.
 Białachowo - 248
 Borzechowo - 999
 Bytonia - 756
 Cis - 115
 Jezierce - 231
 Karolewo (z Piesienicą) - 445
 Lipia Góra - 71
 Mały Bukowiec - 88
 Miardowo - 344
 Pałubinek - 164
 Pinczyn - 2162
 Radziejewo - 348
 Semin - 400
 Tomaszewo - 27
 Zblewo - 3154
 Kleszczewo -
|
|
|
|
 |
|
|
|
|
 |
| Wysłany przez kociewiak opublikowano piątek, 02 kwiecień, 2004 - 10:54 |
|
 |
 |
Kiedy jedzie się szosą wojewódzką od “berlinki” do Skarszew, mija się między innymi Karolewo i Piesienicę – dwie wioski należące wraz z Białym Bukowcem do sołectwa Piesienica. Karolewo to wioska z historią, ale mająca lata świetności już za sobą. W zeszłym roku zamknięto tu szkołę, wcześniej sklep. Straszą stare i nie tylko stare zabudowania. Może przez to nikt tu się nie buduje, choć warunki jak malowanie – mocno pofałdowany teren, oczka. A najładniejsze jest Karolewo przy rzeczce Piesienicy. To znaczy byłoby najładniejsze, gdyby nie straszyły pustostany
Szosa do rzeczki Piesienicy idzie ostrym zakrętem mocno w dół. Po prawej widać wielki PUSTOSTAN – GS-owski młyn. Po prawej stylowy dom, prawie dworek, ale zaniedbany, a jeszcze bardziej po prawej ładny domek Władysława Pryby. Po lewej rozciąga się szeroki widok na dolinę Piesienicy i na stare zabudowania stojące na wysokim brzegu doliny. - To już Piesienica – powiedzą później z naciskiem. - Bo wie pan, rzeczka Piesienica oddziela Karolewo od wsi Piesienica. Są tu więc jakieś antagonizmy. Wszystko z daleka malownicze, z bliska szpetne. - To centrum Karolewa, najładniejsza część wsi, ale zaniedbana – stwierdza Władysław Pryba, gospodarz (gospodarze jakoś sobie tutaj radzą). Przełom rzeczki jest granicą. Rzeczka Piesienica płynie spod Zblewa, z oczyszczalni i potem wpada przy “drajmoście” do Wierzycy. Teraz jest w miarę oczyszczana, ale kilkanaście lat temu, jak w zblewski Bakutil spuszczał swoje ścieki, to tutaj nieraz jeszcze rano było siwo. A smród aż zatykał. Jaka woda? Ryb nie ma. To tyle, jeżeli idzie o ekologię. Ciekawa jest historia. – Przed wojna miał tu majątek Niemiec Tuchel. Wszystko naokoło należało do niego – opowiada Mariola Pryba, żona pana Władysława. – Młyn był drewniany. Po wojnie się spalił. Do tego czasu chodziła turbina, dająca młynowi moc. Dom komunalny, w którym teraz mieszka kilka rodzin, kiedyś był dworkiem. Biła fontanna, po ogrodzonym terenie przechodziły się sarenki i pawie. Po ogrodzeniu zostały jedynie dwa gzymsowane słupy bramne. Po stodole i chlewni już nic. Prybowie wiedzą o tym wszystkim od wujka, św. pamięci sędziego wojewódzkiego z Wrocławia Franciszka Lubińskiego, który przed wojną był tu księgowym. Przyjeżdżał, to opowiadał, jak tu było ładnie. W ogóle, kiedy ktoś tu przyjeżdżał starej daty, to ogarniała go czarna rozpacz. No bo co widział? Fatalnie wyglądający “nowoczesny” młyn, czyli kubistyczny kloc. – To chyba podlegało pod PZZ-ty. Później przejęły go GS-y w Zblewie – nie jest pewien Władysław Pryba. Pan Władysław pracował tu jeszcze całkiem niedawno, bo z 10 lat temu. Najpierw w GS-ach, potem u prywatnego, który wziął to od GS-ów w dzierżawę. - W dobrych czasach przejął. Zboża było w bród, a za mąkę dobrze płacili. Opłacało się. Pomimo to dzierżawca zrezygnował i znowu same GS-y prowadziły. Ostatnio młyn działał z 5-6 lat temu. Potem go “przymkli”. I cały czas GS-y się ogłaszały, że sprzedadzą. Ale gdzie tam za 400 tysięcy by ktoś to wziął? Teraz chcą mniej. Trudno się dziwić, że “przymkli”, wszak w krótkim czasie padły wszystkie małe młyny. Jedyny pozostał chyba tylko Jana Gumińskiego w Zblewie. ;@ A co z tym można zrobić? - To musi wziąć fachowiec, co ma ziemię. Żeby tu przerobić na mąkę, na otręby. Zresztą można zaadaptować na wszystko, nawet na mieszkania. Tam już mieszka rodzina. Spoglądamy na młyn – ohydztwo smętnym okiem. Nie tylko na młyn zresztą. Między szosą a domkiem stoją ruiny po zlewni i otwarta wygódka bez drzwi. Nie trzeba wojny, by pozostały ruiny. - Panie, tu jak kiedyś była na młynie spiętrzona woda, to w dolinie Piesienicy miało raj ptactwo. A sztuki węgorza były takie, że nieraz zatrzymywało turbinę. ;@ Jak kiedyś Piesienica będzie oczyszczona – marzymy – to może te dolinę zalać z powrotem? I turbina by zadziałała. Prąd byłby ekologiczny. Wróci raj. - Każdy gospodarz ma tu swój kawałek łąki. Te łąki się do niczego nie nadają, ale jak to już jest własność, to nikt nie da ruszać – sceptycznie zauważa pan Władysław. – Ale prawda. Gdyby GS-y komuś to dały, to może i by tak było.
|
|
| |
|
|
|
|
|
|
|
| Pusty mlyn w Piesienicy | Zaloguj/Zarejestruj się | 0 Komentarzy |
|
| | Komentarze są własnością nadsyłającego. Nie
odpowiadamy za ich treść. |
|
|
 |
|
|
“Polpharma” - Ośrodek Wypoczynkowy. Okazja!
Turnus taniej o 200 złotych ... :: więcej
Ocypel, Trzechowo - atrakcyjna oferta!
Atrakcyjnie nieruchomości na sprzedaż!... :: więcej
Wynajmę lokal
Lokal pod działalność handlowo-usługową o powierzchni 350 metrów kwadratowych... :: więcej
Wójt Gminy Kaliska ogłasza konkurs na stanowisko Menadżera Zdrowia - Kierownika Ośrodka Zdrowia w Kaliskach, na stanowisko Inspektora ds. projektów realizacyjnych i promocji gminy oraz na.... :: więcej
| |
|
|
|
 |