Biorytmy
Biorytmy opisują cykliczne zmiany w procesach fizjologicznych naszego
organizmu. Na ich kształt wpływają w sposób istotny parametry otoczenia,
wynikające z naturalnego oddziaływania sił przyrody.
W biorytmach wyróżnić można 3 rodzaje cyklów:
Cykl fizyczny (F)
Cykl fizyczny decyduje i informuje o samopoczuciu fizycznym, stąd jego
ogromne znaczenie dla wyczynu sportowego i sportu w ogóle.
- W swej fazie dodatniej biorytm F wzmaga siłę fizyczną, wytrzymałość,
odporność, poprawia koordynację ruchów, stymuluje dobrą pracę mięśni. Spora liczba
dowodów zdaje się wskazywać, że w tym okresie szybciej goją się rany,
a człowiek jest bardziej odporny na ból. Zgodnie z maksymą "w zdrowym ciele
zdrowy duch" biorytm fizyczny manifestuje się również
w sferze psychiki; wyzwala energię, chęć i wolę działania, przedsiębiorczość,
odwagę, upór, wiarę w siebie i skuteczność własnych poczynań. Stąd wniosek,
że ta faza biorytmu F sprzyja nie tylko wyczynowi sportowemu, ale i każdej
intensywnej pracy, zwłaszcza fizycznej.
- W fazie niżowej - odwrotnie. Spada wytrzymałość i wydajność pracy, precyzja
ruchów (wskutek czego zdarza nam się potknąć na równej drodze), szybko
przychodzi zmęczenie, nawet po niewielkim wysiłku. Zmęczenie wywołuje
drażliwość i skłonność do niekontrolowanych wybuchów agresji. Ponieważ
jednocześnie zaostrza się egoizm i egotyzm, a zmniejsza samokrytycyzm,
obcowanie z bliźnimi rodzi konflikty. Prawda, że niezbyt dobrze znosimy
osobę, która kieruje się wyłącznie własnym interesem, a w towarzystwie
pragnie przede wszystkim zwrócić na siebie uwagę i zainteresowanie otoczenia?
A w taki właśnie sposób często zachowuje się człowiek w czasie swego fizycznego
niżu. Skoro mowa o kontaktach międzyludzkich: negatywna faza biorytmu
F nie usposabia towarzysko. Człowiek zmęczony, to człowiek nietowarzyski.
Jeśli dodamy do tego nastrój pesymizmu, który również stanowi nieodłączną
cechę tej fazy, apatię i niezadowolenie z życia, otrzymamy obraz człowieka
nieatrakcyjnego towarzysko. Ci, którzy po raz pierwszy wchodzą z nim wtedy
w kontakt, wystawiają delikwentowi uproszczoną i nie całkiem sprawiedliwą
cenzurkę: nudziarz.
Faza negatywna biorytmu F ma jednak istotne znaczenie: służy akumulacji sił
i odnowie organizmu. W tym czasie człowiek najlepiej reaguje na leki i
środki wzmacniające, jak również masaże biomagnetyczne. Ale uwaga! W dniach
kryzysowych, zerowym i krytycznym, należy bezwzględnie unikać zabiegów
chirurgicznych, ponieważ, jak stwierdzono, po operacjach przeprowadzonych
w tych dniach zdarzają się poważne komplikacje.
Cykl psychiczny (P)
Cykl psychiczny, zwany też uczuciowym,
rządzi całą gamą cech, zdolności i stanów emocjonalnych,
takich jak: nastrój, intuicja, rozwaga, opanowanie, wrażliwość,
impulsywność, zdolności artystyczne i w ogóle twórcze, skłonność do medytacji.
Biorytm P ponadto stymuluje procesy niezależne od naszej woli: np. perystaltykę
jelit, pracę serca, erekcję itp.
- Dodatnią fazę cyklu psychicznego cechuje dobry nastrój, optymizm, humor i komunikatywność
czyli umiejętność trafiania do odbiorcy w procesie porozumiewania się,
w znacznej mierze dzięki zrozumiałości i wyrazistości formułowanych w tym
czasie wypowiedzi. Wyż tego biorytmu wzmaga szybkość reakcji, zdolność
koncentracji, sprawność pojmowania i myślenia. Oby to mogło trwać wiecznie!
Ale niestety, po wyżu nieuchronnie nadciąga niż i wtedy wszystko się zmienia,
począwszy od tonacji nastroju.
- W okresie niżu psychicznego promienny optymizm przechodzi w swoje przeciwieństwo,
a dobre stosunki z otoczeniem mąci nagła skłonność do irytacji. Ponieważ sprawy
i rzeczy tego świata nigdy nie są bezwzględnie dobre ani, dla odmiany,
bezwzględnie złe, więc też i czas niżu psychicznego może służyć i służy
wewnętrznej refleksji, nie przez wszystkich lubianej, ale wszystkim potrzebnej.
Cykl psychiczny bywa czasem w literaturze przedmiotu zwany emocjonalnym
lub uczuciowym, z czym się osobiście nie
zgadzam. "Emocja", według słownika języka polskiego to silne wzruszenie,
podniecenie, wzburzenie, zaś "emocjonalny" to skłonny do wzruszeń, wywołujący
emocję. Rozpatrzmy teraz treść pojęcia "uczuciowy". Znaczy ono: odnoszący
się do uczucia, należący do sfery uczuć, czuły, tkliwy, serdeczny. Sądzę,
że terminy "emocjonalny" i "uczuciowy" tak rozumiane nie oddają w pełni
tego wszystkiego, czym rządzi biorytm psychiczny. Powstały one zapewne
jako konsekwencja sugestii zawartej w określeniu odkrywcy tego rytmu,
W. Fliessa, który opatrzył biorytm P mianem żeńskiego, ponieważ, jak dowodził,
wpływają nań komórki niosące żeńskie cechy dziedziczności.
Cykl intelektualny (I)
Cykl intelektualny, zwany też umysłowym,
"odpowiada" za tyle ważnych obszarów naszego umysłu i działalności,
że samo ich wyliczenie zajmuje trochę miejsca. Są to: pamięć, inteligencja,
logika, koordynacja działania (uporządkowany tok czynów; tok nie tylko
skuteczny ale i oszczędny z punktu widzenia włożonego wysiłku), dyspozycje
twórcze, dowcip i jego celność w mowie i piśmie, zmysł kombinacyjny (np.
przy rozwiązywaniu testu na iloraz inteligencji), zręczność w prowadzeniu
pertraktacji, tzw. przytomność umysłu, czyli błyskawiczna orientacja
w różnych skomplikowanych nieraz sytuacjach życiowych. Biorytm I stymuluje
działanie centralnego układu nerwowego.
- W dodatniej fazie biorytmu intelektualnego każdy tekst, nazwa, liczba,
numer telefonu, a nawet szczegółowa instrukcja techniczna łatwiej wchodzą
do głowy. Ta faza sprzyja wszelkim czynnościom o charakterze technicznym.
Generalnie rzecz biorąc przez to, że przejawiamy w tym okresie dążność
do czynów rozsądnych, mamy większe niż kiedykolwiek widoki na doprowadzenie
do pożądanej zmiany własnego losu.
- Ale co robić w fazie ujemnej tego biorytmu, którą cechuje zwolniony refleks,
brak pomysłów i w ogóle kłopoty z myśleniem? Można na przykład powtarzać
przyswojony materiał. Powtórki, jak wiadomo, utrwalają wiedzę nie tylko
w magazynie "świadomej" pamięci, lecz również na poziomie podświadomości.
Wyże i niże
Każdy z rytmów ma dwie fazy. Pierwsza, wyżowa jest fazą dodatnią, pomyślną;
dobrze jest na przykład gdy na tę połowę rytmu intelektualnego przypada
wielki wysiłek umysłowy. Druga, to faza niżowa, ujemna, słowem odwrotność
pierwszej. Dzień następujący po fazie wyżowej nazywa się dniem krytycznym.
Jest on zarazem początkiem fary niżowej. Po niżu niejako na przejściu biorytmu
w fazę wyżu, przypada dień zerowy.
Te dni przełomu, krytyczne i zerowe, mają wspólną cechę: są dla organizmu
człowieka okresem kryzysu. Ale bez paniki, proszę. Ów "kryzys" nie oznacza
- nie musi oznaczać - od razu jakiegoś nieszczęścia. Trochę później powiem
o tym więcej, Teraz chcę wyjaśnić inną istotną sprawę. Otóż najczęściej
ani dzień krytyczny, ani zerowy nie pokrywają się z dniami kalendarzowymi.
Inaczej mówiąc taki dzień nie zaczyna się i nie kończy o godz. 0:00. Dni
krytyczne i zerowe leżą na linii zmiany znaku, z plus na minus lub odwrotnie.
Dlatego też i krzywa wykreślona na rysunku nie jest "klasyczną" sinusoidą.
- Faza wyżowa (plusowa) biorytmu jest okresem wydatkowania energii, woli, aktywności
i skutecznego działania. Król Jan III Sobieski rozgromił Turków pod Wiedniem;
Napoleon zwyciężył Austriaków pod Wagram; prof. dr Jan Moll dokonał swej
pierwszej słynnej operacji serca; kapitan T. Polak uratował odrzutowiec
LOT-u od katastrofy na lotnisku w Istambule; nasi znani sportowcy - Władysław
Kozakiewicz, Bronisław Malinowski i Jan Kowalczyk - zdobyli złote medale
olimpijskie w Moskwie.
- Faza niżowa (minusowa) jest okresem pasywności, wypoczynku i relaksu.
Nasza energia życiowa to wznosi się wysoko na grzbietach fal biorytmicznych,
to znów opada w głąb wypoczynku i regeneracji. I tak na przemian, od
urodzenia do śmierci.
Rzecz charakterystyczna, że długość falowych rytmów biologicznych odznacza się
niezwykłą regularnością. Inaczej z ich amplitudą, czyli różnicą między
wierzchołkiem fazy dodatniej, a "dołkiem" fazy ujemnej; jest ona różna
u poszczególnych ludzi, przede wszystkim dlatego, że zależy od ich wrodzonych
właściwości. Amplituda jednego biorytmu może się też zmieniać pod wpływem
pozostałych dwóch. Np. amplituda biorytmu fizycznego będzie większa jeśli
na jego dni krytyczne i zerowe nałożą się niekorzystne przebiegi rytmu
psychicznego czy intelektualnego. Bywa i odwrotnie; im korzystniejszy
układ P i I, tym mniejsza amplituda rytmu F.
Amplituda każdego z trzech rytmów maleje bądź rośnie pod wpływem pozytywnych lub
negatywnych czynników otaczającego nas środowiska. Zależy ona także od
tego, do jakiego stopnia udało się zregenerować organizm w okresie fazy
niżowej. Z tych właśnie powodów ten sam człowiek w różnych okresach życia
będzie inaczej odczuwał różnicę między "szczytem" i "dnem" swej formy
fizycznej, psychicznej i intelektualnej.
Zapamiętajmy więc na zakończenie: długość poszczególnych cykli jest niezmienna i jednakowa
u wszystkich ludzi. Natomiast amplituda biorytmu jest nie tylko inna u
każdego z nas, lecz może się zmieniać u tego samego człowieka w różnych
okresach jego życia.
Dni kryzysowe
Dni kryzysowe to okresy najniższej sprawności wewnętrznej:
fizycznej (ważne dla ciężko pracujących i rekonwalescentów), psychicznej
(ważne op. dla dyrektorów wielkich przedsiębiorstw i w ogóle wszystkich
działających w stałym napięciu, dla kochanków i... radiestetów) i intelektualnej
(ważne dla pracujących twórczo, podejmujących ważne decyzje, zdających egzaminy).
Na dni kryzysowe składają się dni krytyczne i dni zerowe,
czyli okresy przejściowe między dwiema fazami każdego z trzech biorytmów. Powiedzmy tutaj od razu, że sytuacja
szczególnie niekorzystna powstaje również wtedy, gdy człowiek znajdzie
się ,w fazach niżowych dwóch lub trzech biorytmów jednocześnie, a jeszcze
gorsza, gdy zbiegną się dni kryzysowe dwóch albo i trzech biorytmów.
Dni kryzysowe, choć nie wszyscy mają tego świadomość, są "odpowiedzialne"
za większość życiowych niepowodzeń. Za choroby, które "lubią'" właśnie
wtedy wybuchać, za dramatyczne zerwania zakochanych, gwałtowne kłótnie
małżeńskie... Dzieje się tak dlatego, że w okresach kryzysowych występuje
u człowieka spotęgowana skłonność do chorób, a także do krótkotrwałych
lecz bardzo silnych ataków gniewu, niepokoju i rozpaczy. Jest więc rzeczą
niezmiernie ważną by takie okresy na długo przedtem dokładnie przewidzieć.
Muszę w tym miejscu przestrzec przed niemiłymi właściwościami
dnia krytycznego, zerowego i całej fazy minusowej biorytmu! (szczególnie
gdy zbiegnie się ona z niekorzystnym stanem jednego albo dwóch pozostałych).
Otóż z powodu obniżonej spostrzegawczości, wydłużonego czasu reakcji,
rozproszenia uwagi zdarza się wtedy najwięcej wypadków komunikacyjnych,
także tych "niezawinionych". Dlatego proszę wszystkich kierowców i pieszych,
zwracajcie baczną uwagę na te dni i zachowujcie szczególną ostrożność!
Wiem, że powtarzam to do znudzenia, proszę sobie jednak uświadomić, iż
wszelkie apele o ostrożność puszczamy zawsze mimo uszu: "mnie to nie dotyczy,
ja jestem ostrożny". Tymczasem ta nasza ostrożność dawno uległa stępieniu
wskutek przyzwyczajenia. Człowiek stale pracujący wśród huku maszyn,
po pewnym czasie przestaje słyszeć hałas. Jego mózg zdecydował się nie
poświęcać więcej uwagi odgłosom maszyn; bombardowany nimi przez czas dłuższy, nie skojarzył w związku z tym nic złego i wyłączył czujność. Pamiętajmy,
że "żywy organizm nie może ciągle trwać w stanie alarmu", jak twierdzi
słusznie prof. Selye, i na nowo przeanalizujmy nasze postępowanie.
Ten sam uczony uważa, że człowiekowi dana jest ograniczona tylko ilość energii
życiowej i wyłącznie od niego zależy czy postępując rozważnie rozłoży swoją
żywotność na drugie lata, zachowując do końca zdrowie i zdolność działania,
czy nie. Są ludzie, którzy rabunkowo eksploatują swój życiowy potencjał,
nie dając organizmowi czasu na regenerację. "Wielką jest sztuką danie ujścia
naszej żywotności we właściwy, wyznaczony nam przez naturę sposób i we
właściwym tempie". Czyż cały współczesny świat, zdominowany przez technikę,
nie odczuwa takiej tęsknoty, nie pragnie powrotu do natury? Jeśli radzę,
żebyś poznał przebieg swoich biorytmów, żebyś spróbował kierować
się w życiu wskazówkami swego biodiagramu, to tylko dlatego, że takie postępowanie
uważam za zgodne z prawami natury.
Płynące z tego wnioski praktyczne da się sprowadzić do kilku podstawowych zasad:
każdy kto znajduje się w biorytmicznym niżu, a szczególnie w okresie podwójnego
niżu biorytmów fizycznego i psychicznego, powinien w miarę możności unikać
prac wymagających wielkiego wysiłku. Lepiej te ważne zadania przesunąć
na nadchodzące dni dodatnie. Jeśli to niemożliwe, jeśli zostaniesz
zmuszony do działania w niekorzystnym dla siebie okresie, powinien wiedzieć,
że trzeba organizmowi pomóc, odpowiednio powiększając dawki relaksu i
wypoczynku. Jest to sprawa kapitalnej wagi; każdy bowiem nadmierny wysiłek
w tym okresie, każde przepracowanie, dokonuje się niewspółmiernie wielkim
kosztem energii życiowej człowieka.
Czystym marnotrawstwem owej energii byłoby natomiast niewykorzystywanie wyżów
biologicznej sprawności, skoro podjęte wtedy działania rokują największe
powodzenie, najmniejszym kosztem. Tak więc druga kardynalna zasada postępowania
brzmi: korzystaj z wyżu!
Od zarania dziejów ludzkość próbuje posiąść i udoskonalić sztukę życia. I
choć jak dotąd nie znalazła wymarzonego kamienia filozoficznego, każde
kolejne stulecie wnosi do tej wiedzy swoje doświadczenia. Wielu spośród
nas pragnie dziś raczej "dodawać życia do lat, a nie lat do życia". Bo
wiek człowieka to sprawa nader względna. Prof. Selye pisze: "Istnieje wielka
różnica między wiekiem fizjologicznym a chronologicznym. Jeden może być
starszy duchem i ciałem i stać bliżej grobu w czterdziestym roku życia
niż drugi po ukończeniu lat sześćdziesięciu. Prawdziwy wiek człowieka
w znacznej mierze zależy od stopnia wyczerpania, od szybkości samozużycia
się. Życie jest bowiem właściwie procesem stopniowego wydatkowania ograniczonej
energii przystosowania, którą odziedziczyliśmy po naszych przodkach. Żywotność
jest takim kontem bankowym, z którego można czerpać, lecz którego nie można
uzupełniać nowymi wkładami. Jedyną kontrolą, jaką można sprawować nad
tym bezcennym skarbem, jest czuwanie nad stopniem jego wyczerpywania się.
Z drugiej strony nie można zaprzestać wydatkowania go, bo rozwiązanie
takie byłoby równoznaczne ze śmiercią. Nie można także ograniczać korzystania
z niego do takiej ilości, jaka wystarczyłaby jedynie na utrzymanie życia
umożliwiałoby to bowiem jedynie wegetację, a ta jest gorsza niż śmierć.
Rozumnym sposobem postępowania jest: "hojnie czerpać, ale nie wydawać marnotrawnie".
Żyć długo - tak. Lecz tylko żyć bez poczucia, że się zostawiło swój "ślad
na drodze" - nie. Żadne błogosławieństwo, mówi Goethe, nie może się
równać z błogosławieństwem pracy. I tylko ten, kto w pracy przeżył życie,
może powiedzieć: "żyłem naprawdę".
Badania dowodzą, że w dniach krytycznych i zerowych, a także w okresach podwójnego
lub potrójnego niżu biorytmicznego zdarza się najwięcej wypadków z przyczyn
subiektywnych. Ich proporcja, 7 : 1 na "korzyść" dni kryzysowych, mówi
sama za siebie. Przeprowadzona przez Dział BHP Zakładów Elektromaszynowych
w Cieszynie analiza wypadków z lat 1978-80 prawidłowość tę potwierdza.
Okazało się przy tym, że jedyny wypadek śmiertelny (porażenie prądem) w
całej powojennej historii tego zatrudniającego kilka tysięcy osób zakładu
wydarzył się w dniu, gdy zabity pomocnik montera, znajdował się w potrójnym
niżu biorytmicznym, a nadzorujący go monter, współdziałający z nim w
tym momencie przy stanowisku pracy, w dniu krytycznym biorytmu intelektualnego.
Powtórzymy więc z całym naciskiem to, co już zostało powiedziane: w dniach kryzysowych
starajmy się unikać spraw trudnych i ważnych, jeśli oczywiście istnieje
szansa aby je odroczyć.
Czy picie alkoholu można zaliczyć do spraw ważnych? To zależy od tego, ile
i jak się pije. W każdym razie alkoholu również należy się wystrzegać
i to pod groźbą "urwania się filmu". Metafizyka? Natrętna dydaktyka? Nic
podobnego. Po prostu w dniach kryzysowych szwankuje samokontrola i ani
się, obejrzysz, a już wypiłeś o ten jeden kieliszek za dużo.
"Miałem zły dzień" - mówisz później. Owszem, zgoda. Dzień byt zły, bo kryzysowy.
Z punktu widzenia naszego zdrowia największy negatywny wpływ wywiera na
człowieka krytyczny dzień biorytmu fizycznego. Liczne komplikacje pooperacyjne
i zgony świadczą o tym dowodnie. Przełomy psychiczne i intelektualne
same przez się nie działają tak niekorzystnie, chyba że zbiegną się z przełomem
fizycznym; wzmagają wtedy jego negatywne efekty.
Mimo to w leczeniu chorych nie wolno bagatelizować biorytmów P i I. Przy ciężkich
operacjach zwłaszcza biorytm psychiczny odgrywa często decydującą, choć
nie zawsze docenianą rolę. Tu praktyczna przestroga pod adresem wszystkich,
którzy cierpią na różne nieprzyjemne, acz banalne dolegliwości, jak bóle
reumatyczne, zapalenie gardła, bóle nerek itp. Zaostrzeniu się tych dolegliwości
sprzyjają przeziębienia a proszę mi wierzyć, że w dniach kryzysowych bez
porównania łatwiej się przeziębić niż w wyżowej fazie cyklu. Któż z nas,
przynajmniej raz w życiu, nie doświadczył na własnej skórze (ściślej gardle)
letniej anginy po zjedzeniu zwyczajnej porcji lodów? "Tyle razy jadłem
lody i nigdy nic mi nie było" - skarży się taki chory - "co się, u licha,
stało?" Założę się, że zjadłeś te nieszczęsne lody w
krytycznym dniu swego fizycznego biorytmu albo w momencie gdy zbiegły się
przełomy dwóch lub trzech cykli, albo wreszcie wtedy gdy pokryły się najniżej
położone punkty wszystkich trzech Twoich biorytmów. Na czas nakładania
się na siebie przełomów cykli lub głębi biorytmicznych niżów przypada większość
zawałów serca i zgonów. Sprawdziłem to niezliczoną ilość razy, biorąc za
podstawę badań m.in. daty urodzin i śmierci nieznanych mi ludzi, zebrane
z różnych cmentarzy. Żeby nie być gołosłownym podam wymowny przykład:
Adam Mickiewicz w chwili śmierci byt w dniu krytycznym cyklu psychicznego
i dniu zerowym cyklu intelektualnego, zaś jego biorytm fizyczny wchodził
w okres kryzysowy.
Dzień zerowy, ze względu na swą dwoistą naturę, wymaga osobnego omówienia. Jest
na ogół tak samo negatywny jak dzień krytyczny, ale w przypadkach specyficznych,
choć brzmi to paradoksalnie, może inicjować pozytywny przełom, Dzień zerowy
bywa mianowicie bodźcem do wyzwolenia maksymalnej wydajności organizmu,
a nawet do bicia sportowych rekordów. Żeby to zrozumieć wyobraźmy sobie
akumulator, który przez pewien czas nie pracuje, tylko gromadzi energię.
Podobnie reaguje organizm ludzki po pasywności fazy niżowej. Powstaje wtedy
parcie do gwałtownego wyładowania nagromadzonej energii. Rolę iskry zapłonowej
pełni tu pora zerowa. "To, co w nas tkwi musi znaleźć ujście. Inaczej mogłoby
dojść do jakiegoś wybuchu w niewłaściwych okolicznościach albo do beznadziejnej
depresji w razie niepowodzeń" - pisze H. Selye w swej książce "Stres życia".
O bodźcowym charakterze dnia zerowego świadczą fakty z rozmaitych dziedzin
życia i działalności ludzkiej. Na przykład normalny poród następuje zazwyczaj
w jednym z okresów zerowych matki, a co ciekawsze, czasem także i ojca.
Z pewnością pamiętasz wspaniały olimpijski skok narciarski Wojciecha Fortuny,
wyczyn, którego zresztą nigdy potem nie udało mu się powtórzyć, co nawiasem
mówiąc, wywołało lawinę komentarzy i pretensji ze strony kibiców. Ci,
którzy obwiniali Wojtka Fortunę o niepojęty spadek formy po igrzyskach,
nie znali oczywiście stanu biorytmów naszego zawodnika w dniu jego triumfu.
A był on dość szczególny: Fortuna mianowicie znajdował się w podwójnym
okresie zerowym biorytmów, fizycznego i intelektualnego. Charakterystyka
dnia zerowego nie byłaby prawdziwa gdybym od razu nie dodał, że da się
o nim powiedzieć więcej złego, niż dobrego.
Wyczyn sportowy w dniu zerowym może, tak jak w przypadku Fortuny, owocować rekordem,
często jednak, a może i częściej, kończy się ciężką kontuzją. Dzień zerowy
jest więc jak miecz obosieczny.
Na zakończenie rozważań o naturze dni kryzysowych pragnę raz jeszcze podkreślić
z całą mocą: wszystko co powiedziałem wcale nie oznacza, że w dniach kryzysowych
musi się wydarzyć coś złego, mimo istniejącej w tym kierunku inklinacji.
Nie każdy przełom musi być kryzysowy, ale każdy kryzys przypada zazwyczaj na
przełom faz biorytmicznych.
Powyższy tekst pochodzi z otchłani internetu i nie był opatrzony informacją
o autorze. Jeżeli publikacja tego materiału łamie czyjeś prawa autorskie proszę o
informację.
|