 |
|
|
Jest 1 gość i 0 użytkowników online
Jesteś niezalogowany. Możesz się zalogować, lub zarejestrować klikając tutaj.
|
|
|
|
 |
|
|
|
|
 |
 |
93-letnia Franciszka Eichman wspomina Płociczno jeszcze z czasów, gdy owa miejscowość nazywała się Grunthal (Zielona Dolina), a zamieszkiwali ją głownie Niemcy.
Płociczno – malutka wieś schowana w pięknych lasach, niegdyś tętniąca życiem. W dolinie dwa niewielkie jeziora oddzielone polną drogą. Kilkanaście, no, może kilkadziesiąt domów. W czasach przed I wojną światową życie toczyło się tu zupełnie inaczej. Wówczas wieś nazywała się Grunthal, co po niemiecku oznacza „Zielona Dolina. Głównie zamieszkiwała ją ludność pochodzenia niemieckiego. To oni troszczyli się o rozwój tutejszej kultury.
Największą budowlą w Płocicznie jest kościół z 1906 roku z charakterystyczną, hełmiastą kopułą. Oczywiście wzniesiony dla ewangelików. Dziś przed kościołem stoi piękna figura Jezusa Chrystusa. Niegdyś staąa w jednej z altan (zdobionej witrażami) w ogrodzie. Na jej podstawie widniał napis: „Ja i mój dom chcemy Panu służyć”.
Najpiękniejszą częścią wioski był ogród znajdujący się na tyłach plebanii. Jego twórcą był ksiądz Johannes Muldrad. W ogrodzie znajdowały się ganki porośnięte krzewami jaglicami i alejki prowadzące do dwóch altan. Rozświetlały je kolorowe lampiony zawieszone pod sufitem. Na końcu ogrodu stało kamienne popiersie Hindenburga o wysokości pięciu metrów. Po bokach znajdowały się wysokie kolumny, połączone grubym łańcuchem. Twórcą tego dzieła był Bruniecki z Chwarzna.
Kilkanaście lat później o ogród przestano dbać. Dzisiaj zostały po nim tylko tajemnicze betonowe kikuty. Natomiast plebania spłonęła. Mieszkańcy wsi bawili się w karczmie. Jej właścicielem był człowiek o nazwisku Kiełbasa (zmieniał nazwisko na Raczyński). Muzykanci wychodzili na schody karczmy i trąbami nawoływali ludzi do zabawy. Zespół muzyczny nazywał się „Bracia Ossowscy”. I przyjeżdżał z Zamku Kiszewskiego. W środku znajdowała się średniej wielkości sala, gdzie tańczyli ludzie z Lip, Wygonina, Płociczna, Cieciorki, Bartla i innych wsi.
Dzieci uczyły się jednoizbowym budynku szkolonym z cegły. Nauczał je nauczyciel Cyrn. Zginął podczas I wojny światowej. Pani Franciszka ma też przykre wspomnienia z dzieciństwa, na przykład to o największej tragedii, do jakiej doszło w Płocicznie. Ósma klasa z Lip po rozdaniu świadectw wypłynęła na jezioro wbrew zakazowi nauczycielki. Łódka zatonęła. Uratowała się jedna dziewczynka. Nauczycielka trafiła do więzienia.
W czasie II wojny światowej przywieziono do Płociczna trzech rannych żołnierzy. Kiedy umarli, pochowano ich przed plebanią. Ich groby zostały zdewastowanie.
Na podstawie Tygodnika Kociewskiego nr 19/2001 |
|
|
|
| Wysłany przez kociewiak opublikowano czwartek, 23 luty, 2006 - 10:50 |
|
 |
|
|
|
|
| ARCHIWALNE. Zielona Dolina | Zaloguj/Zarejestruj się | 0 Komentarzy |
|
| | Komentarze są własnością nadsyłającego. Nie
odpowiadamy za ich treść. |
|
|
 |
|
|
“Polpharma” - Ośrodek Wypoczynkowy. Okazja!
Turnus taniej o 200 złotych ... :: więcej
Ocypel, Trzechowo - atrakcyjna oferta!
Atrakcyjnie nieruchomości na sprzedaż!... :: więcej
Wynajmę lokal
Lokal pod działalność handlowo-usługową o powierzchni 350 metrów kwadratowych... :: więcej
Wójt Gminy Kaliska ogłasza konkurs na stanowisko Menadżera Zdrowia - Kierownika Ośrodka Zdrowia w Kaliskach, na stanowisko Inspektora ds. projektów realizacyjnych i promocji gminy oraz na.... :: więcej
| |
|
|
|
 |