Ale numer. Dowiedzieliśmy się, że dwóch młodych dziennikarzy z Radia „Głos” (które bardzo lubimy i od dawna z nim współpracujemy) - Michał Brągoszewski i Łukasz Rocławski - w niedzielę jadą do Warszawy na finał jakiegoś konkursu w programie „Jestem jaki jestem” TVN - tym reality show o Michale Wiśniewskim, liderze grupy Ich Troje. Słynnej w Polsce jak Beatlesi w Anglii w latach 60.
Wysłaliśmy za nimi swojego szpiega. I co? Wcale nie pojechali do tej Warszawy sami, a z dziewczyną. I jak się okazało, to ona coś wygrała w jakimś konkursie radiowym. Ona, Małgorzata Woźniak, wygrała wyjazd z dziennikarzami. Było ich więc trzech - Ich Troje. Dwóch facetów, jedna dziewczyna.
Pojechali do tej Warszawy ekspresem za prawie 100 złotych w jedną stronę, ale to był cały ich koszt. W Warszawie pobyt ufundował Endemol - Neovision. Hotel wysokie klasy za kilkaset złotych na dobę (takiej łazienki to nasz szpieg w domu nie ma), świetne żarcie i emocje. No właśnie. W niedzielę przed godz. 18.00 autobusy zabrały ich do Józefowa, miejscowości pod warszawą, w której znajduje się „chwilowy” dom Michała Wiśniewskiego. Tam, w tym Józefowie, 500 metrów od tego domu zabrały ich busy i wjechali nimi przez ochronę, przez wszystkie bramy, prawie że do domu. Do ogrodu, gdzie wszystko się rozgrywało. To znaczy wielki telewizyjny show „Jestem jaki jestem - Ring”. Na żywo. Niestety, tam był zakaz robienia zdjęć. Nasz szpieg - mimo że czynił cuda - także nie miał żadnych szans w walce z ochroną. Ta była bezwzględna. Aparat mu „skasowała” i oddała dopiero na wyjściu.
A byłoby co fotografować. Pełno znanych ludzi, na przykład piłkarz Tomasz Iwan, ale taki burak, że nawet nie chcieli mieć z nim zdjęcia. Ponadto: ten Paweł z „Baru”, pełno ludzi. I atrakcje. Najważniejszą - finał konkursu talentów. Zwycięzca dostał w nagrodę apartament na cały rok, stroje i kontrakt na nagranie płyty. Nasi nic nie dostali, ale się niezłe bawili, bo z nich to niezłe żartownisie. W całej Warszawie się bawili, co widać po zdjęciach. Jak dzieci.
I może to śmieszne. A najbardziej wcale im się nie podobał sam program, a występ zespołu Kelly Family - tej rodzinnej grupy z Niemiec. Przyjechało pełno ich fanek. Tak się darły za plecami naszych dziennikarzy, że ci prawie nic nie słyszeli. Bo tak to jest na takich showach. Jak już coś widzisz, to nic nie słyszysz. I odwrotnie. Ale Michałowi, Łukaszowi i Gosi (Sculy) się podobało. Wrócili z Warszawy w poniedziałkowy wieczór w szampańskich humorach. Mają tylko jeden problem - jak swoją wizytę przedstawić w radiu? To jest ta wielka przewaga prasy - my możemy pokazać zdjęcia... Ale świetni radiowcy potrafią „pokazać” nawet głos. Tego im życzymy.
|