Witaj w Wirtualne Kociewie [Allegro.pl - odwiedzaj nas codziennie!]
REGION: O Kociewiu  Starogard  plan miasta  Bobowo  Osiek  Gmina Skórcz  Miasto Skórcz  Lubichowo  Smętowo  Zblewo  Tczew  Świecie  turystyka  artyści   INFORMACJE: katalog stron www  ogłoszenia  adresy i telefony  noclegi  szkoły KOMUNIKACJA: PKS  MZK i PKP  ROZRYWKA: czat  forum  sms  gry online  dowcipy  wirtualne kartki  PORTAL: Strona główna  reklama   księga gości  ankiety  kontakt z redakcją 
  Szukaj  
Strona główna   Pliki   Twoje konto   Dodaj niusa   Najlepsza 10   FAQ   Forum dyskusyjne   Poczta   
   Zaloguj / załóż konto Strona glowna portalu   Imieniny: Joanny i Zuzanny    
Menu strony
  · Strona główna
  · Amazonka
  · Archiwum
  · Dodaj newsa
  · Dziennik
  · Forum
  · Katalog stron
  · Lista użytkowników
  · Ogłoszenia
  · Poczta
  · Prywatne wiadomości
  · Twoje konto

  · Bramka SMS
  · Bramka Tlen
  · Bramka Gadu-Gadu
  · Wyniki LOTTO

Informacje
Witaj, Anonim
Login
Hasło
   

Zarejestruj się
Na stronie:
Gości: 8
Użytkowników: 0
Razem: 8

Gazety online
· Rzeczpospolita
· Gazeta Wyborcza
· Super Express
· Newsweek Polska
· Polityka
· Wprost

Rozrywka
· Animacje Flash
· Zabawne opowiadania
· Dowcipy
· Na czacie -
· Śmieszne sms-y
· Materiały do e-mail

Administracja
Administracja

POLITYKA
· Prawo i Sprawiedliwość
· Platforma Obywatelska

   
Gdzie diabeł mówi dobranoc?

News Kociewie

Tu kończy się miasto
Ulica Lubichowska. Sterane czasem płyty chodnikowe, w wielu miejscach w ogóle bez chodnika. Z popękanym asfaltem. Zniszczonej jak twarz emeryta ulicy towarzyszy bardzo dużo firm: salon Forda, Starmex, Star - Wik, stacja paliw, sklep motoryzacyjny, dużo spożywczych, tapicer, hurtownia budowlana, handel przyczepami kempingowymi, salon płytek ceramicznych i Bóg raczy wiedzieć, ile jeszcze tych firm się tam znajduje. Ach, i jeszcze Labofarm Tadeusza Pawełka – symbol starogardzkiego snu o potędze. W byłym Państwowym Ośrodku Maszynowym nie stoi już ciągnik, wykonany przez domorosłego spawacza z metalowych rurek. Najbardziej żal minizoo, które przyciągało maluchy podczas rodzinnych spacerów do lasu. Ten fragment wygląda żałośnie.

Lubichowska kończy się na numerze 186. To opuszczony i zniszczony budynek - dziwoląg z kiczowatymi postaciami z bajek Disneya na balkonie i dziwacznymi, jakby z innej epoki, ornamentami na zniszczonym murze. Wątpliwa to wizytówka europejskiego miasta. Sąsiedni budynek należy już do Przylesia. Ulicą zasuwają więźniowie do spółki z pracownikami Starkomu. Tu jest czysto. Za pętlą dwunastki ulica Jodłowa. Podobają nam się nazwy ulic: Bukowa, Dębowa, Grabowa, Jaworowa, Jesionowa, Jodłowa, Kalinowa i Leszczynowa. Są takie... adekwatne, bo osiedla, zarówno te miejskie, jak i wiejskie położone są w lesie.

Czartoryski nie pogada
Mieszkaniec domu stojącego najbliżej tablicy oznaczającej rogatki, o książęcym nazwisku, nie jest zbyt rozmowny. Jego dom obsadzony świerkami wygląda jak twierdza. Zaraz za nim tor do ekstremalnej jazdy rowerem lub motocyklem. Zadbany. Po prawej stronie szosy w lesie pas wykarczowanej i zrekultywowanej ziemi. To przyszła ścieżka rowerowa, która połączy Przylesie z Koteżami. Za laskiem dwie duże firmy, już na terenie gminy wiejskiej: RSP Rolnik i drukarnia pp. Buda. Po drugiej stronie szosy Białe Błota. Zarośnięte bajoro w bardzo zaśmieconym lesie. Przy szosie trzy maszty, na których kiedyś Starogard witał i zapraszał. Dziś nie wita, nie zaprasza, a jeden z masztów zaczyna rdzewieć. Może Hipernowa coś tam powiesi? Zawsze to lepsze niż gołe maszty. Na przystanku zagadujemy starszą kobietę, która opowiada, jak to niedawno była świadkiem pracowitego wykonywania dziury w zadaszeniu przystanku przez ambitnego dziesięciolatka. Kiedy go ochrzaniła, usłyszała taką wiązankę, jakiej jeszcze nigdy nie było jej dane słyszeć. Starsza pani pracuje u właściciela Labofarmu, pana Pawełka. Mówi o nim szef. Właśnie odjechała, żeby zawieść chorej matce szefa obiad. Nie zdążyliśmy zapytać jej o imię. Tak samo jak dwóch dziewczyn na wagarach. Z dwunastki wysiada Ryszard Gołuński. Wysiada pomału, bo ma kłopoty z wypadającym dyskiem. Wraca z przychodni z zastrzyku i zabiegów. Ma dwadzieścia minut drogi do osiedla przy ul. Żytniej. To już teren gminy wiejskiej. Towarzyszymy panu Ryszardowi w wędrówce do domu.

Byłem malarzem
- W domu było nas trzech - chłopaków. Ja jestem rocznik 1943. Wojny nie pamiętam, bo byłem wtedy dzieckiem. Pochodzę z Badźmierowic w powiecie chojnickim. Ojciec ożenił się do Bobowa. Potem przeprowadził się do Pączewa, a stamtąd do Starogardu. Jak ojciec szedł, tak i ja za nim musiałem iść. Mieszkałem w Starogardzie w blokach na Kopernika i 60- lecia ONP. Ciepło było, człowiek nie martwił się o opał. A teraz? Cztery tony węgla po 420-440 zł za tonę - to już jest spory wydatek. Bogatsi, a takich mieszka tu sporo, mają ogrzewanie na ropę. Mnie nie stać, bo instalacja droga. Podatek też trzeba zapłacić. Mieszkam tu już około pięciu lat, z żoną, zięciem, córką, która została zwolniona z Telekomunikacji Polskiej i ich czwórką dzieci. Wesoło mam, czasami aż za bardzo. W ogrodzie krzewy, kwiaty, takie coś. Warzyw nie uprawiam, bo ziemia bardzo słaba. I tak nic nie urośnie. Jestem na czterystuzłotowej rencie. Pracowałem prywatnie jako malarz. Nie chcieli mi tego okresu pracy zaliczyć do stażu pracy.

W końcu zaliczyli 50 proc. Ja zawsze zarabiałem grosze w Starkomie i dlatego teraz takie grosze mam. Żona też choruje. Czasami nie najweselej mi na duszy - opowiada mężczyzna. Pan Ryszard nie ma dobrego zdania o gospodarności władz Starogardu. Twierdzi, że dług miasta to ze 20 milionów. Że tak się zachowuje mało gospodarna pani domu, która nabierze kredytów i wydaje je na zagraniczne wojaże w nowych strojach. O pracodawcach też nie mówi najcieplej. Przytacza przykład:
- Rozmawiałem z chłopakiem, który jest zatrudniony na czarno razem z dziesięcioma innymi. Dwóch tylko ma legalnie. Co on będzie miał, ten chłopak, jak zachoruje? Bez ubezpieczenia. Z tego, co mu wypłacają, ledwie starcza na życie, to z czego ma się ubezpieczyć? A panie, w tej Unii Europejskiej to nie będzie tak dobrze. Ona nam za darmo nic nie da. My gospodarzymy beznadziejnie. W rządzie się kłócą, afery wychodzą na jaw. Nakradli złodzieje. Biedak ma 400 złotych, a kałabuchy po 20 tysięcy. Z drugiej strony mam te 400 złotych, a są tacy, którzy nie mają nic. Ani pracy, ani zasiłku. Po 50 złotych z opieki społecznej na miesiąc. Współczuję tym ludziom, bo nie mają z czego żyć. A nawet nadziei już nie mają - wzdycha nasz rozmówca.

Kontrasty
Dochodzimy do rozwidlenia drogi. W prawo do Koteż, w lewo do Jabłowa, też w lewo, ale bardziej skosem, do osiedla Piaski. Nieomal na wprost wchodzimy w ulicę Żytnią. To sołectwo Dąbrówka. Zwykła polna droga. Okazałe domy kontrastują z otoczeniem. Nachalne bogactwo zdaje się krzyczeć: Zobacz sąsiad: ile ja mam. A ty? Ścigają nas ciekawe spojrzenia sąsiadów. Pan Ryszard opowiada o rybach, bo jest zapalonym wędkarzem. Stan zdrowia sześćdziesięciolatka nie pozwala mu na wędkowanie na lodzie, ale latem chętnie jedzie rowerem 10 kilometrów nad staw i łowi. Największa ryba, jaką złowił, to siedmiokilowy szczupak, który dał się mu złapać w Konarzynach koło Chojnic.

Psy szczekają. Żegnamy się z panem Gołuńskim pod jego domem z białego pustaka. Jeszcze tylko zdjęcie i wracamy do Starogardu. Znów mijamy przepyszne domy, ogrody ozdobione rozmaitymi krzewami i nie możemy odczepić się od myśli, ze każdy widzi tylko własne podwórko. Za płotem nie moje. Tylko ten kontrast jest zbyt widoczny.

Teks i foto: Jarosław Stanek


 
Pokrewne linki
· Więcej o News Kociewie
· Napisane przez kociewiak


Najczęściej czytany artykuł o News Kociewie:
Honor, godność, ambicja


Oceny artykułu
Wynik głosowania: 0
Głosów: 0

Poświęć chwilę i oceń ten artykuł:

Zły
Przyzwoity
Dobry
Bardzo dobry
Wyśmienity



Opcje

Strona gotowa do druku  Strona gotowa do druku

Wyślij ten artykuł do znajomych  Wyślij ten artykuł do znajomych

Próg
  
Komentarze są własnością ich twórców. Nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść.

Re: Gdzie diabeł mówi dobranoc? (Wynik: 0)
przez Anonim dnia 15-04-2004 o godz. 20:10:46
Można by powiedzieć - diabeł nie taki straszny. Ulica Lubichowska jest moją ulubioną ulicą - jest bardzo charakterystyczna, ponieważ łączy centrum z jakże malowniczymi i pięknymi krajobrazowo i klimatycznie peryferiami miasta, uchodzi w bogatą i różnorodną przyrodę kociewską, niemal dotyka swym ramieniem jeziora w Płaczewie i szumiących nad nim pradawnych borów urodzajnych w leśne runo i zwierzynę. W całym swym przebiegu pozdrawiają ją imponujące bloki jednego z najpiękniejszych osiedli w Polsce, które przybrało imię wielkiego polskiego astronoma Mikołaja Kopernika, a także osiedlowe szkoły i sklepy, jak również rozkwiecone podwórka niewielkich domostw. Co się zaś tyczy ogrzewania posesji mieszczących się w okolicach Starogardu, to sprawa jest rzeczywiście bardzo poważna. Myślę jednak, że władze miasta i powiatu powinny zastanowić się nad możliwością doprowadzenia gazu ziemnego do tych okolicznych posesji i zapewnić tym sposobem ogrzewanie gospodarstw domowych w okresie jesienno-zimowym. W tym celu mogą chyba powstać komitety budowy gazociągu złożone z mieszkańców poszczególnych ulic czy osiedli, którzy będą skłonni skorzystać z tej bardzo dogodnej i ekonomicznie opłacalnej inwestycji gazowej.

Marek Biegalski


[ Odpowiedz na to ]


Redakcja Wirtualnego Kociewia nie odpowiada za treść i formę wypowiedzi internautów w interaktywnych serwisach portalu.

Copyright © 2003 - 2004 Media-Kociewiak