Witaj w Wirtualne Kociewie [Allegro.pl - odwiedzaj nas codziennie!]
REGION: O Kociewiu  Starogard  plan miasta  Bobowo  Osiek  Gmina Skórcz  Miasto Skórcz  Lubichowo  Smętowo  Zblewo  Tczew  Świecie  turystyka  artyści   INFORMACJE: katalog stron www  ogłoszenia  adresy i telefony  noclegi  szkoły KOMUNIKACJA: PKS  MZK i PKP  ROZRYWKA: czat  forum  sms  gry online  dowcipy  wirtualne kartki  PORTAL: Strona główna  reklama   księga gości  ankiety  kontakt z redakcją 
  Szukaj  
Strona główna   Pliki   Twoje konto   Dodaj niusa   Najlepsza 10   FAQ   Forum dyskusyjne   Poczta   
   Zaloguj / załóż konto Strona glowna portalu   Imieniny: Joanny i Zuzanny    
Menu strony
  · Strona główna
  · Amazonka
  · Archiwum
  · Dodaj newsa
  · Dziennik
  · Forum
  · Katalog stron
  · Lista użytkowników
  · Ogłoszenia
  · Poczta
  · Prywatne wiadomości
  · Twoje konto

  · Bramka SMS
  · Bramka Tlen
  · Bramka Gadu-Gadu
  · Wyniki LOTTO

Informacje
Witaj, Anonim
Login
Hasło
   

Zarejestruj się
Na stronie:
Gości: 4
Użytkowników: 0
Razem: 4

Gazety online
· Rzeczpospolita
· Gazeta Wyborcza
· Super Express
· Newsweek Polska
· Polityka
· Wprost

Rozrywka
· Animacje Flash
· Zabawne opowiadania
· Dowcipy
· Na czacie -
· Śmieszne sms-y
· Materiały do e-mail

Administracja
Administracja

POLITYKA
· Prawo i Sprawiedliwość
· Platforma Obywatelska

   
Stawy płynące

News Kociewie

Krótko. Prawo w Polsce stanowi, że grunty pokryte państwowymi wodami płynącymi stanowią własność Państwa w granicach określonych liniami brzegów i nie mogą być przedmiotem kupna. Przepisy o wodach płynących stosuje się do jezior i innych zbiorników, z których cieki wypływają lub do których uchodzą. Z tego wynika, że osoby prywatne mogą nabyć tylko jeziora nieprzepływowe. Dyskusja na temat, czy trzy jeziora (Stawek, Staruch i Brzęczek) w Pogódkach są jeziorami nieprzepływowymi czy przepływowymi może obrazić inteligencję przeciętnego pogódzkiego konia. Wystarczy przejść się wzdłuż rowów łączących te jeziora, a potem spojrzeć na wylot betonowej rury, skąd suma tej wody leje się w samych Pogódkach do rowu, a potem do Wierzycy.

Krótko. Prawo w Polsce stanowi, że grunty pokryte państwowymi wodami płynącymi stanowią własność Państwa w granicach określonych liniami brzegów i nie mogą być przedmiotem kupna. Przepisy o wodach płynących stosuje się do jezior i innych zbiorników, z których cieki wypływają lub do których uchodzą. Z tego wynika, że osoby prywatne mogą nabyć tylko jeziora nieprzepływowe. Dyskusja na temat, czy trzy jeziora (Stawek, Staruch i Brzęczek) w Pogódkach są jeziorami nieprzepływowymi czy przepływowymi może obrazić inteligencję przeciętnego pogódzkiego konia. Wystarczy przejść się wzdłuż rowów łączących te jeziora, a potem spojrzeć na wylot betonowej rury, skąd suma tej wody leje się w samych Pogódkach do rowu, a potem do Wierzycy. Mimo tej oczywistości przepływu dwa z tych trzech jezior (Staruch i Stawek) po wcześniejszej dzierżawie stały się własnością biznesmena S. z Gdańska. Od kilku lat rada sołecka w Pogódkach bezskutecznie próbuje spowodować skontrolowanie legalności sprzedaży tych jezior. Sołectwo w 2001 r. złożyło w tej sprawie doniesienie o popełnieniu przestępstwa i pozew do sądu. Bez skutku. W odpowiedzi skierowanej do Rady Sołeckiej z up. dyrektora Agencji Własności Rolnej Skarbu [Brunona Sarnowskiego - red.] Zbigniew Pachocki napisał m.in. że: „(....) przedmiotowe nieruchomości są sklasyfikowane jako stawy rybne, a nie jak Państwo podnoszą ‘wody płynące’, zatem mogły one stanowić według obowiązujących przepisów (w tym prawo wodne) przedmiot obrotu cywilno-prawnego (...). Pogódki są jak westchnienie Pogódki - metaforycznie mówiąc - są jak głębokie westchnienie. Oto z której byś strony nie dojeżdżał, zawsze widzisz je w z wysoka, z mnóstwem detali jak na obrazie Bruegla. Domostwa, ogródki, cmentarzyk, drogi, meandrująca rzeczka, ludzie. No i dwa przepyszne kościoły - jeden barokowy, drugi neogotycki. Wszystko jeszcze daleko, a zupełnie jakby na wyciągnięcie ręki. W tym pejzażu aż się prosi o spadającego gdzieś w którymś mniej istotnym fragmencie Ikara. Może spadającego do Stawku - jednego z trzech tutejszych jezior (za Stawkiem jest Staruch, a potem Brzęczek). Pogódki mają walory turystyczne Z racji uroczych widoków, głębokich parowów, położenia przy trasie Skarszewy - Kościerzyna - Zblewo (przez Górę) Pogódki mogłyby być rajem dla turystów. Zimą ktoś mógłby tutaj organizować zjazdy saneczkowe, biegi narciarskie czy jakieś inne konkurencje zimowe, ale to - z racji procesu afrykanizacji Polski - wiązałoby się z dużym ryzykiem. Latem można by tu organizować przynajmniej regionalne zjazdy lotniarzy, paralotniarzy i innych czarownic, ale to też jest ryzykowne. No bo jak taki paralotniarz spadłby do jednego z trzech jezior, to w myśl urzędowych papierów nie spadłby do jeziora, a do stawu, na dodatek prywatnego. Żaden obywatel Pogódek nie urządzi tu też zapewne kwatery agroturystycznej, bo bez plaży i jeziora równie dobrze mógłby zainwestować pieniądze w rozwój stowarzyszenia zjednoczonych komorników. Obywatele rozejrzeli się szerzej Obywatele społeczności wiejskich, po transformacji ustrojowej, w miarę uporządkowali już swoje domostwa, wymienili okna na plastikowe, zasadzili krzewy ozdobne, urządzili sobie trawniki i postawili na nich namioty rekreacyjno-gastronomiczne. I po tym rozejrzeli się szerzej dookoła. Zrozumieli, że ICH to nie tylko obszar zamknięty ogrodzeniem, ale obszar całego sołectwa. Podobnie stało się w Pogódkach. Tutejsi obywatele, po rozejrzeniu się dookoła, stwierdzili, że mają piękną i pięknie położoną wieś, rzekę i jeziora. Tu jednak STOP. Okazało się, że jeziora nie należą do nich, ba, więcej, że jezior formalnie już nie ma, a są prywatne stawy, gdzie wędkowanie czy kąpiel jest delikatnie mówiąc utrudniona. I rozpoczęli walkę o to, żeby jeziora zaistniały od nowa jako jeziora, a nie stawy, a na dodatek żeby stały się własnością państwową, czyli i wiejską, jak to było z dziada pradziada. Radny Kamiński mówi o wsi Józef Kamiński, radny RG, na co dzień nauczyciel j. polskiego i niemieckiego w tutejszym Zespole Szkół Publicznych, opowiada nam o Pogódkach i o problemie. - Pogódki (nie ma takiej drugiej nazwy w Polsce) to stara i duża wieś - mówi radny Kamiński. - Pierwsza wzmianka pochodzi z 1198 roku, zamieszkuje ją 700 obywateli. Miejscowość zawsze jest kojarzona z pobliskim Koźminem i Jaroszewami. Te trzy wsie funkcjonują razem jako jedna parafia, jeden okręg wyborczy, mają jeden ośrodek zdrowia w Pogódkach. Jest poczucie wspólnoty, interesów. W sumie liczą 1600 obywateli. Ludzie tu są dynamiczni. Mamy 4 sklepy spożywcze i jeden bar. Nawet wychodzi pismo środowiskowe - „Echo Pogódek i okolic”. Są dwa kościoły - jeden barokowy Piotra i Pawła, drugi neorenesansowy, który został przypisany parafii (nie wiadomo czemu ma służyć i jak się za to zabrać)... Co do jezior... Oczekiwania społeczności tych trzech sołectw urosły - ludzie chcą kąpieliska, możliwości korzystania z wędkowania. Te jeziora, zwłaszcza Stawek, to najważniejsze miejsca rekreacji, odpoczynku. Nie powinno być tak, że przychodzi człowiek z zewnątrz i bierze coś, co ludzie pamiętają od pokoleń jako dobro wspólne, i nie pozwala z tego korzystać. Kamiński został radnym pod warunkiem Kamiński został radnym jakby warunkowo. Powiedziano mu, że ma przywrócić jeziora wsi, a uściślając skarbowi państwa. Wówczas można by coś zaplanować i wykonać. Wiejskie kąpielisko, trasę spacerową. Jak ważne to tematy, widać to dzisiaj. Jest upał. Mieszkańcy Pogódek, żeby się wykąpać, muszą albo jechać do Góry - 6 km, albo do Borówna - 12 km, albo do Twardego Dołu - niby blisko dla osób posiadających samochód, ale nie wszyscy przecież mają. A na swoje jeziora, każde z 10-hektarów i więcej, mogą sobie co najwyżej popatrzeć dla ochłody. Zwłaszcza na to pierwsze - Stawek. Jeziora, nie stawy. - Znam je od dzieciństwa (ur. w 1946 r.). Pamiętam, że na tym przepływie, którego rzekomo nie ma, pracował młyn wodny i mała elektrownia wodna, dająca prąd nawet części wsi. Nieco później to zlikwidowano, bo prywatne. Ale ten główny ciek, łączący jeziora z Wierzycą, stale istnieje. Kiedyś ze względu na szerokość był nie do przeskoczenia. W tym przepływie łowiliśmy rękoma ryby. Były też dwa naturalne kąpieliska z żółtym piaskiem, gdzie kąpałem się jako dziecko. Pierwsza próba Mocne starania od odzyskanie jezior poczyniono za poprzedniej kadencji. Na zebraniu wiejskim ludzie, którzy uwierzyli wreszcie w demokrację, mówili wprost o przekręcie. Ówczesny radny Piotr Turzyński, dyrektor szkoły Marek Justka, sołtys Marian Borkowski i rada sołecka sformułowali do sądu pozew, w którym wystąpili przeciw biznesmenowi S. Domagali się unieważnienia aktu kupna, argumentując, że jeziora - jako przepływowe - zostały sprzedane z naruszeniem prawa. @ A może ktoś kupił z niewiedzy? - pytamy zapewnie naiwnie. - Proszę pana - odpowiada na to radny Kamiński. - Ma pan mnóstwo jezior [biznesmen S. ma kilkaset hektarów jezior - red.], więc zna się pan na prawie wodnym. Przychodzi pan kupić przedmiot kupna i jako człowiek, który się zna na rzeczy, widzi pan, czy to jest jezioro przepływowe, czy nie. A mimo to dochodzi do transakcji. Czy nie jest to nabyciem własności w złej wierze? Pani sędzia, oddalając nasz pozew, powiedziała, że w momencie sprzedaży jezioro to było nieprzepływowe. Takie były dokumenty. Z tego wynika jedno: ktoś przygotował dokument spreparowany. Kant polega na tym Edwin Osowicki od 1968 r. pracował na tych trzech jeziorach jako rybak stawowy. - W 1993 miałem jeszcze legitymację służbową i nadzorowałem to jako mienie PGR Wdzydze - mówi pan Edwin. - W 1993 wziąłem z Wojciechem Kulińskim udział w przetargu na dzierżawę tych jezior. Oprócz tego udział wzięło Koło Łowieckie Gdańsk i sąsiad - Edmund Szarafin, gospodarz. Bezapelacyjnie wygrał S. Nam tylko powiedzieli, że złożył ofertę nie do odrzucenia. Potem S. dwa jeziora kupił, a trzecie dzierżawi. Ten kant polega na tym, że jezior przepływowych nie wolno kupić, a stawy niby wolno [rzekomo - red.]. A te stawy wymyślono w związku z zalaniem łąk, jeszcze za czasów PGR Wdzydze. Próbowano adaptować to na hodowle ryb, ale się nie nadawało ze względu na niespuszczalność (całkowicie nie szło spuścić wody - tam jest 4-5 metrów torfu). Poza tym nie szło hodować karpi ze względu na posocznicę, chorobę karpiowatych. Burmistrz wchodzi do akcji Sprawa - pomimo pism, publikacji w prasie i swojej rzec można oczywistości - nie miałaby żadnych szans na pomyślną dla mieszkańców Pogódek zmianę. Jeden z nich stwierdził ironicznie, że należałoby - w celu przekonania niektórych czynników o przepływowości jezior czy też stawów (to tutaj obojętne) - zatkać rurę wylotową, gdzie łączą się wody z cieków wpadających do wszystkich trzech jezior i żwawym nurtem dążą do Wierzycy. W krótkim czasie, po takiej zaślepce, zalałoby część Pogódek. Na szczęście Gmina Skarszewy ma najpotężniejszego burmistrza - zdaje się nie tylko z racji wielkości klatki piersiowej. Ten ostatnio wystosował pismo do Marszałka Województwa Pomorskiego, w którym klarownie opisuje istotę pogódzkiej sprawy. Cytujemy rzecz obok. Punkt po punkcie - przeciętny pogódzki koń zrozumie, a co dopiero Marszałek, choć nie polny. Miejmy nadzieję, że po tym piśmie już niedługo mieszkańcy tej części gminy Skarszewy pospołu będą budować kąpielisko wiejskie. Inna rzecz - hmmm... - kto odpowie na pytanie: Ile podobnych jezior na skutek różnych działań straciło swoją przepływowość? (wk)


 
Pokrewne linki
· Więcej o News Kociewie
· Napisane przez kociewiak


Najczęściej czytany artykuł o News Kociewie:
Honor, godność, ambicja


Oceny artykułu
Wynik głosowania: 0
Głosów: 0

Poświęć chwilę i oceń ten artykuł:

Zły
Przyzwoity
Dobry
Bardzo dobry
Wyśmienity



Opcje

Strona gotowa do druku  Strona gotowa do druku

Wyślij ten artykuł do znajomych  Wyślij ten artykuł do znajomych

Próg
  
Komentarze są własnością ich twórców. Nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść.


Redakcja Wirtualnego Kociewia nie odpowiada za treść i formę wypowiedzi internautów w interaktywnych serwisach portalu.

Copyright © 2003 - 2004 Media-Kociewiak