 |
|
|
Jest 5 gości i 0 użytkowników online
Jesteś niezalogowany. Możesz się zalogować, lub zarejestrować klikając tutaj.
|
|
|
|
 |
|
|
|
|
 |
| Wysłany przez kociewiak opublikowano piątek, 31 marzec, 2006 - 10:43 |
|
 |
 |
 Stado Ogierów w Starogardzie. Nowemu p.o. dyrektora marzy się stworzenie tu regionalnego centrum hodowli koni i miejsca skupiającego środowisko jeździeckie
Wylotówka ze Starogardu na Tczew. Przy szosie nie ma żadnych wskazówek. Nie zachęca też przejezdnych cofnięta wobec „berlinki” żelazna brama, zwieńczona przedwojennym orzełkiem. Idziemy alejkami. Przed samym zmierzchem również i zimową porą budynki starogardzkiego Stada Ogierów wyglądają imponująco i tajemniczo.
Tak, również i tajemniczo, bo ten znajdujący się pod ochroną Konserwatora Zabytków kompleks kryje wiele niewiadomych, a zwłaszcza tę związaną z dokładną datą powstania. Ale dziś nie przyjechaliśmy pisać historii, a porozmawiać o stadzie z nieco rozżalonym na nas p.o. dyrektora. Nie w smak mu był artykuł o braku informacji o naszym stadzie w Internecie. Trzy w jednym
Pod ścianą pokoju dyrektora na stojaku stoi husarska zbroja. Była milczącym świadkiem niejednej burzy wojennej, między innymi i tej niedawnej, gdy toczyły się tu gorące rozmowy w obronie stada. Jednak p.o. dyrektora Filip Sondij, który ma 28 lat, pochodzi z Warszawy, a pracuje w Stadzie Ogierów spółka z o.o. W Łącku (leży między Warszawą a Płockiem), nic o tych wojnach nie musi wiedzieć. Ot, oddelegowano go miesiąc temu do Stada Ogierów w Starogardzie – jakby filii spółki w Łącku.
Że to dziwna podległość? Cóż, taką stworzono strukturę. Na podobnej zasadzie pod Łąck podlega Stado Ogierów w Kętrzynie. Trzy stada zostały skupione w jednej firmie, której głównym udziałowcem jest skarb państwa, i funkcjonują pod jedną nazwą. Podobne spółki utworzono w Białce w Lubelskiem, w Sierakowie w Wielkopolsce i w Bogusławicach w Łódzkiem. Każda ze spółek obsługuje swoje województwa i każda jest spółką strategiczną dla państwa w dziedzinie hodowli koni.

Łąck obsługuje pięć województw: mazowieckie, kujawsko-pomorskie, pomorskie, warmińsko-mazurskie i podlaskie. Natomiast regionalne stado w Starogardzie ma pod sobą województwa pomorskie i kujawsko-pomorskie, 84 tzw. punkty kopulacyjne. Konkretna rola stada
Młody dyrektor nie musi też wiedzieć, czym było i jest Stado Ogierów Starogard w historii, legendach i planach królewskiego miasta. Przyjechał pracować, a nie wysłuchiwać legend. Inna sprawa, że one prędzej czy później go wciągną. Na przykład historia o nagrywanych tu „Krzyżakach” i legenda o ulubionych przez starogardzian „pokrzyżackich” ścieżkach, o czym pisano w „Filmie”.
Albo plan o utworzeniu podstarogardzkiego turystycznego eldorado – jezioro Kochanka, Strzelnica, Stado Ogierów, jezioro Jamertale itd. Legendy... To stado wykonuje konkretną rolę – powtarza później kilka razy Filip Sondij. - A cała reszta? Owszem, ale to już jak kwiatek do kożucha. Końskie geny – majątek narodowy
Dyskutujemy o argumentach, które padały tutaj, w tym pokoju, podczas burzliwej bitwy o stado. Takie stado w formule państwowego przedsiębiorstwa to relikt – mówili niektórzy. - Koński bank genetyczny? Już niedługo zapanuje sztuczne zapłodnienie klaczy. Młody człowiek kontrargumentuje. Państwowe stada mają na przykład w Niemczech i we Francji.
Doskonale współdziałają one z prywatną hodowlą terenową. To raz. Po drugie - genetyka jest majątkiem narodowym. W przypadku koni – majątkiem szczególnie chronionym i mającym niezwykłe tradycje. Weźmy takie konie rasy arabskiej. Ściągano je z Półwyspu Arabskiego za czasów Polski sarmackiej. Teraz, dzięki państwowym hodowlom, na aukcje arabów przyjeżdża do nas cały świat, również i, o paradoksie, szejkowie arabscy.
Jeden z naszych arabów w latach 70. na aukcji w Janowie Podlaskim został sprzedany za fantastyczne pieniądze – milion dolarów (do dzisiaj rekord). Czy nasze araby byłyby najlepsze na świecie, gdyby konsekwentnie nie prowadzono prac hodowlanych, gdyby nie ten państwowy bank genów?
A co by było, gdyby mieli je tylko hodowcy prywatni i gdyby doszło u nich do jakiegoś ekonomicznego zachwiania? Czy właściciel nie ratowałby się sprzedając te konie – narodowe dobro za granicę? I byłoby po banku genów. A inseminacja? Oczywiście, przed nią się nie obronimy, ale przecież nasienie pozyskuje się od żywych ogierów. To nie miejsce do zwiedzania Filip Sondij znał wcześniej nasze stado. Wspaniała przyroda, wspaniałe, duże stajnie, wspaniała architektura. Jest oczarowany. To idealne miejsce do hodowli koni i całej infrastruktury okołohodowlanej, co oznacza sport jeździecki i szeroko pojętą rekreację. Inna sprawa, że wszystkie stada ogierów w Polsce to perełki. Nasze odróżnia się od innych pruską architekturą. Zgadza się z nami, że może to być miejsce do spacerów, ale z tym trzeba ostrożnie. Zasadniczą funkcją stada jest podnoszenie jakości hodowli koni na terenie działania stada – znowu powtarza, co wyjaśnia też słabą informację o stadzie w Internecie. Centrum hodowlane
Obecnie Stado Ogierów w Starogardzie posiada 110 ogierów, ale w stajniach większości z nich nie ma. Zostały rozmieszczone w punktach kopulacyjnych. Stacjonują tam cały rok. Kiedyś stacjonowały krócej, gdyż obowiązywała sezonowość krycia, od wiosny do lata. Dlatego w tym okresie, gdyż ciąża koni trwa 11 miesięcy i źrebię rodziło się na wiosnę, czyli w dobrym czasie. Termin lipiec czy sierpień dla rolnika wiązał się z problemami.
Teraz te miesiące nie mają już specjalnego znaczenia, chociaż niektórzy hodowcy nadal się tego tradycyjnego terminarza trzymają. Po roku ogiery wracają z punktów i jadą gdzie indziej, w zależności od zapotrzebowania na danym terenie. Tu, w stadzie w Starogardzie, kryje tylko siedemnaście ogierów, ale za to najlepszych z najlepszych. Dlatego to stado nazywa się centralnym punktem kopulacyjnym, a dąży się do tego, by stało się centrum hodowlanym w tutejszym rejonie. Tendencje rozwojowe
W Stadzie Ogierów w Starogardzie są prawie wszystkie rasy koni – od szlachetnych, po zimnokrwiste. Krew czysta arabska, pełna krew angielska, półkrwi rasa wielkopolska, małopolska, szlachetna półkrew i rasa śląska i tak dalej. Dyrektor wymienia i pokazuje w fachowych pismach.
Zna się na temacie – z wykształcenia jest zootechnikiem po SGGW w Warszawie. Obecnie większe zapotrzebowanie jest na konie zimnokrwiste. W sumie – szacuje się – w Polsce hoduje się około 380 tysięcy koni. Przed wojną – milion. Tendencje? Rozwojowe. I cały czas chodzi o jakość. Stado, jako że ma wyselekcjonowane ogiery, wypożycza do krycia hodowcom, a potem, jeżeli hodowcom uda się wyhodować jakiegoś cennego ogiera, od nich kupuje.
Dla hodowców, którzy pokazują i sprzedają swoje konie na aukcjach (również i tu, w stadzie), to prestiż, jeżeli ich ogiery trafią jakby z powrotem - te same geny - do stada. Dyrektor marzy o sporcie
Dyrektor prowadzi do stajni. Pokazuje na araba – czystej krwi, niczym nie ustępującego tym w Janowie Podlaskim. W boksie naprzeciw stoi Dżahil, syn Lurona – wybitnego skoczka przez przeszkody, mistrza Polski. Dżahil to wśród tych siedemnastu wybranych koni genetyczna gwiazda i wielka nadzieja sportowa. I już zwycięzca hodowlanych wystaw.
Nie wiadomo, co jest cenniejsze – koń jako ewentualny zwycięzca zawodów, czy jego geny. W każdym razie będzie o nim głośno. Tu dotykamy tematu "sport w stadzie". Jakoś – po tych tutejszych wojnach – jeździectwo siadło. Filip Sondij jednak wierzy, że się odrodzi. Ten obiekt powinien skupiać środowisko jeździeckie. Takie jest jego marzenie.
Chciałby mieć tu szkółkę jeździecką. Ma instruktora sportu, wkrótce będzie drugi. A rekreacja? Proszę bardzo. Stado oferuje kuligi, rozmaite usługi, miejsca w pensjonacie, kuligi, przejazdy bryczkami, których ma kilkanaście, już niedługo także ich pokaz. Jest też kowal... I oby mu się udało wrócić do chlubnej przeszłości tego stada. Tadeusz Majewski Zdjecie Ten arab w niczym nie ustępuje tym z Janowa Podlaskiego. Fot. Kamila Sowińska
|
|
| |
|
|
|
|
|
|
|
| Dżahil, syn Lurona | Zaloguj/Zarejestruj się | 3 Komentarzy |
|
| | Komentarze są własnością nadsyłającego. Nie
odpowiadamy za ich treść. |
Re: Dżahil, syn Lurona
przez Anonim opublikowano 04 04, 2006 - 10:14 PM
|
Jestem miłośnikiem koni i od dłuższego czasu śledzę losy Starogardzkiego Stada Ogierów. W/g mnie ten obiekt jest dla Starogardu jak Wawel dla Krakowa. Jestem wdzięczny redakcji że przypomina nam,że taki obiekt istnieje nadal na naszym terenie- ale dlaczego, chyba nikt się dogłębnie nad tym nie zastanowił kogo jest tu zasługa że przetrwał on wyniszczającą prywatyzację w Starogardzie. Pamiętam czasy jak całe rodziny odwiedzały ten teren, turyści, goście zagraniczni, kwitł sport, odbywały się imprezy towarzyskie i nie tylko - a działo się to za dawnych czasów a właściwie jeszcze tak niedawno bo jakieś 7 lat temu. W dniu dzisiejszym to miejsce umiera i umrze śmiercią naturalną. Nowy p.o. dyrektora chyba nie wie sam co mówi opisując swoje wizje. A prawda jest taka że kilka lat temu znany wszystkim "koniarzom" i nie tylko Pan Jerzy Jaremkiewicz dyrektor i Administrator tego zakładu, wówczas dobrze prosperującego, - chciałbym zaznaczyć że Pan Jaremkiewicz był inicjatorem sprowadzenia partii źrebaków z Holandii które do dnia dzisiejszego budzą zachwyt i emocje wśród hodowców min. MARAM, MAKER, MIDAS, MASSON, MARINO, te konie i ich potomstwo do dziś dnia są podziwiane. Ale wracając do tematu, ten dyrektor trzymający zakład w świetnej kondycji dostał propozycję - "nie do odrzucenia"od szefostwa Agencji Rolnej na objęcie dwuch zakładów pod swoją opiekę czyli miał by objąć również KWIDZYN- wówczas w złej kondycji. Wiedział że to zły pomysł i odmówił-i to był powód aby zdjąć go ze stanowiska. Rządy objął dyrektor KWIDZYNA który jako dyrektor z tamtego rejonu postanowił kosztem Starogardu utrzymać Kwidzyn i oddłużyć-co za tym idzie kradzież w biały dzień dóbr Starogardzkiego Stada. Dzielna załoga Starogardzkiego Stada stanęła na to ogonem i faceta wywieźli na taczce-no i należało się złodziejowi. Na to czychał niejaki Pan Michał Niski-wieloletni pracownik Starogardzkiego Stada na stanowisku kierowniczym marzący o władzy i uwielbieniu jego osoby a zarazem wróg Jaremkiewicza- przez cały okres kopał pod nim dołki i krytykował jego wszystkie trafne poczynania. No i doczekał się- szefostwo Agencji ulegając mądrej załodze uczyniło go dyrektorem. Rozpoczął się cyrk na kółkach - tak nieudolnego szefa to ze świecą szukać. Ale za tym szła korupcja i masowa wyprzedaż drogocennych koni i sprzętu KUMPLOM, imprezki alkoholowe - to mu pasowało. I tu znów chwała załodze- kilku buntowników grabieżnej gospodarki stanęła w obronie zakładu. Na co Pan Niski widząc co się święci postanowił pozbyć się niewygodnych pracowników którzy patrzą mu na ręce - zwolnił !!!!! Ale niespodzianka- załoga zastrajkowała. Pamiętamy te flagi z napisami PRECZ Z KORUPCJĄ itd. Było kilku zdrajców tej inicjatywy ale bardziej z obawy o miejsca pracy niż z chęci obrony szefa. Wszyscy odwrócili się od strajkujących poklepując Niskiego i pochwalając jego poczynania-byli bezradni do czasu kiedy łaskawcy z Warszawy postanowili zrobić porządek i usunięto następnego nieudacznika.-I chwała za to dzielnej załodze. Ale pomimo próśb pracowników o przywrócenie dyrektora Jaremkiewicza na stanowisko - jak na złość chyba wszystkim powołano nowego szefa, byłego zarządcę Stada Ogierów z Sierakowa, który wyleciał z tamtejszego stanowiska za marnotradztwo i znęcanie się nad pracownikami - podobno ludzi szczuł psami. Ten facet rządził do dnia dzisiejszego i tak nasze kochane Stado Ogierów zniszczył że chyba potop by mniej szkód wywołał. Szkody czynił raczej ze swej bezczynności i braku inicjatywy-no facet czekał na emerytutę to co go tu trzymało, nic. Załoga znów zaczęła stawać okoniem bo po co komu taki szef który pali fajeczkę a tu się wszystko wali. No i stało się - poleciał. Z wielkim trudem oczywiście, bo tam w Warszawie już myślą że ta załoga to jakaś porąbana, ale komisja przybyła na miejsce potwierdziła degradację zakładu. Tak się przedstawia cała prawda. Ten cały DŻAHIL-syn Lurona to najgorsza pokraka jaką widzi
Czytaj więcej...
|
Re: Dżahil, syn Lurona
przez Anonim opublikowano 04 13, 2006 - 09:11 PM
|
|
widać że pan anonim musi pochodzic ze stada skoro tak zażarcie broni tamtejszej załogi. prawda jest natomiast taka że od ok 10 lat poza MP w 2004 roku rzeczywiście się tam nic nie dzieje. z jednej strony jest to wina kolejnych nieudolnych kierowników (Niski, Kowerski, Chrzanowski) a z drugiej to zasługa owej "dzielnej załogi" która tak przyzwyczaiła się do nieróbstwa że stara się tam dyktować własne warunki bez względu jaki kierownik nie znalazłby się w biurze. wystarczy spojrzeć na liczby - obecnie jest tam 17 "pracowników" i mniej wiecej tyle samo koni - tj bardzo ekonomiczna polityka. najlepszą receptą by to Stado na prawdę odżyło jest zwolnienie 3/4 załogi oraz taki kierownik jaki obecnie jest na stanowisku pełniącego jego obowiązki - p. F. Sondij
|
|
|
 |
|
|
“Polpharma” - Ośrodek Wypoczynkowy. Okazja!
Turnus taniej o 200 złotych ... :: więcej
Ocypel, Trzechowo - atrakcyjna oferta!
Atrakcyjnie nieruchomości na sprzedaż!... :: więcej
Wynajmę lokal
Lokal pod działalność handlowo-usługową o powierzchni 350 metrów kwadratowych... :: więcej
Wójt Gminy Kaliska ogłasza konkurs na stanowisko Menadżera Zdrowia - Kierownika Ośrodka Zdrowia w Kaliskach, na stanowisko Inspektora ds. projektów realizacyjnych i promocji gminy oraz na.... :: więcej
| |
|
|
|
 |